Od dawna wiadomo, że to ulica dyktuje modę i styl. Projektanci skrzętne podglądają a potem kopiują na wybiegach, przyuważone i oryginalne pomysły. Kiedy poczuliśmy wielki przypływ miłości do lat osiemdziesiątych, do łask powróciły legginsy. Bo łatwo je się nosi. Po za tym pasują do każdej figury. Kryją niedoskonałości sylwetki, mocno trzymając, to co należy. A jeżeli masz świetną figurę to uwydatniają długie i zgrabne nogi. Ale co w takim razie z mężczyznami? Okazuje się, że od ubiegłego roku na ulicach Paryża, Londynu, Tokio i Nowego Jorku pojawiły się megginsy. Panowie noszą je przez cały rok, ponieważ wyglądają dość zabawnie, a poza tym są niezwykle wygodne.

Ubierać je można w raz ze spodenkami lub spodniami. Na co dzień, najlepiej wyglądają w zestawie z T-shirtem bądź marynarką. Lindsay Lochan powiedziała kiedyś, że legginsy są nie tylko świetne do noszenia, ale i uniwersalne. I oczywiście najlepiej wyglądają w cętki. No, cóż może to jeszcze za wcześnie, żeby przekonywać panów do tej ostatniej tezy, ale zapewne już niedługo zaczną się rozglądać za kolorami. Różne rodzaje meginnsów królowały na pokazach na wiosnę/ lato 2010. I tak na przykład, John Galliano, proponuje w mocno jaskrawym różu, a Givenchy dwubarwne. I kiedy kobiety zakochują się w danym trendzie od razu mężczyźni robią to z około rocznym opóźnieniem. Należy więc spodziewać się, że zaczną oni podkradać nasze legginsy, i w dodatku świetnie w nich wyglądać