Samozwańcza następczyni Angieliny Jolie, grająca czy raczej występująca w filmach Transormers i Transformers: Zemsta upadłych, Megan Fox, zdobyła ostatnio aż dwa tytuły nadawane przez prasę. Nie zdążyła porządnie nacieszyć się mianem najseksowniejszej kobiety świata, gdyż niecałe 24 godziny po opublikowaniu tegerocznej listy najseksowniejszych przez magazyn FHM, brytyjska bulwarówka Daily Mail ogłosiła Megan najgłupszą celebrytką i to wcale nie roku, a wszechczasów... Różne portale i gazety będą się zapewne rozpisywać o tym, że drugi tytuł przyćmił pierwszy, a Megan miała prawdziwego pecha. Innym poruszanym tematem może być zagadnienie Paris Hilton, która wydawała się zasługiwać na miano najgłupszej dużo bardziej niż Fox, bo z niczego innego nie słynie.

Ja mam jednak wrażenie, że  Megan wcale nie czuje się jakoś specjalnie przegrana i nie ma co się rozczulać nad jej losem. W końcu w każdym wywiadzie podkreślała dokładnie dwie rzeczy na swój temat: że chce być seksowna i wcale nie uważa, że jest czy powinna być mądra. Jedno i drugie zostało docenione. Wniosek, jaki z tego płynie jest jeden: najlepsza promocja to autopromocja.

Jak uważacie, tytuł trafił tam gdzie trzeba?