Odcinek 1: Maszyny śmierci: Starożytne maszyny (ang. Death Machines: Ancient Machines)
EMISJA: poniedziałek, 29 czerwca, godz. 23:00

Wczesne urządzenia tego typu oparte były na prostych mechanizmach, wykorzystujących liny, elementy drewniane, ogień, wodę i dzikie zwierzęta. Jednak o ile podstawowa zasada działania była prosta, to nierzadko sposób jej wykorzystania wyprzedzał swe czasy. W niektórych spośród tych dawnych machin śmierci znajdziemy przykłady inwencji i artyzmu, które do dzisiaj pozostają zdumiewające:

Krzyż – prosta konstrukcja ze skrzyżowanych belek, służąca jako rama do rozpięcia człowieka za wyciągnięte ręce. Krzyżowa struktura doprowadza do śmierci przez uduszenie, będącej wynikiem nacisku wywieranego na płuca przez rozciągnięte ramiona, na których spoczywał niemal cały ciężar ciała.

Mosiężny byk – wielki, pusty w środku byk wykonany z mosiądzu, używany jako piec do pieczenia ludzi żywcem. Mosiądz dobrze przewodzi ciepło, więc po rozpaleniu ognia pod bykiem stawał się on bardzo skutecznym urządzeniem do zadawania bolesnej śmierci.

Apega – naturalnej wielkości model Apegi, żony Nabisa (władcy Sparty w latach 205-194 p.n.e.), z ruchomymi stawami rąk. Figura była ubrana w powłóczystą spartańską suknię, ale w zakamarkach odzieży skrywała niebezpieczne ostrza. Kiedy jej ruchome ramiona obejmowały człowieka, ostrza przebijały mu brzuch i klatkę piersiową. Apega jest pierwszym odnotowanym przypadkiem użycia machiny typu „żelazna dziewica”, która w różnych formach będzie powracać przez wieki, aż do najbardziej znanej dziewicy z Norymbergi.

Wiklinowa baba: wielka konstrukcja w kształcie ludzkiej sylwetki, wykonana ze splecionych pędów wierzby, wewnątrz której umieszczano i podpalano nieszczęsne ofiary.

Koło – jeden z najważniejszych wynalazków w historii ludzkości został przez cesarza Kommodusa zaadaptowany na narzędzie tortur – tak popularne, że pozostało w użyciu przez 17 stuleci. W czasach Kommodusa koło obite żelazem łamało kości człowiekowi przywiązanemu do płaskiej płyty. Z upływem czasu zaczęto je jednak wykorzystywać jako „ramę”, na której rozciągano człowieka, aby łamać mu kości metalowym prętem. Rzeczą specyficzną dla tej praktyki było ułożenie kończyn skazańca, zgodne z układem szprych koła. Każda kończyna była łamana w wielu miejscach, tak, że w końcu można nią było opleść szprychę. Termin „coup de grace”, albo „cios łaski”, wiąże się z łamaniem kołem i oznacza cios w głowę albo klatkę piersiową, dający litościwą, szybką śmierć. Tortura ta była powszechna w całej Europie aż do XVIII w.


Odcinek 2: Maszyny śmierci: czasy średniowiecza (Death Machines: Going Medieval)
EMISJA: poniedziałek, 6 lipca, godz. 23:00

Średniowiecze było złotą erą urządzeń, służących do zadawania bólu. Wzmożone działania Inkwizycji sprawiły, że torturowano i zabijano na wiele sposobów. W średniowieczu powstało więcej śmiercionośnych urządzeń, niż w jakiejkolwiek innej epoce.
Średniowieczna technika opierała się na zaawansowanym wykorzystaniu prostych rozwiązań – budowano bardzo złożone urządzenia wykorzystując dźwignie, przeciwwagi, śruby i koła. Używając takich rozwiązań, średniowieczni inżynierowie potrafili stawiać ogromne katedry. Postęp w wytopie i obróbce metali pozwolił na ogromny skok w projektowaniu maszyn, także maszyn śmierci. Niektórzy spośród twórców śmiercionośnych urządzeń, oddawali się swej pracy z pasją – późniejsze egzemplarze bywają niezwykle bogato zdobione:

Stołek do pławienia czarownic – krzesło zawieszane nad wodą lub strumieniem, na belce z bloczkiem. Dzięki temu można było zanurzyć je w wodzie, przez co ofiara niemal się topiła. Urządzenie to pierwotnie zaprojektowano jako przenośne, ale wiele miast średniowiecznej Anglii posiadało na stałe zainstalowane pod mostami systemy bloczków, aby umożliwić częste i sprawne stosowanie tej tortury. Stołek do pławienia czarownic jest prekursorem urządzeń do podtapiania więźniów.

Madejowe łoże – liny umocowane na nadgarstkach i kostkach torturowanego przywiązywano z jednej strony do poprzeczki w łożu, a z drugiej do kołowrotu. Kręcąc kołowrotem rozciągano ciało daleko poza normalne granice, wyrywając kończyny ze stawów. Maszyna ta jednocześnie unieruchamiała torturowaną osobę, co umożliwiało jednoczesne aplikowanie innych tortur.

Zgniatacze kciuków – oparte na zasadzie działania imadła. Dwie nabijane kolcami metalowe płytki umieszczano poziomo, między dwiema dużymi, pionowo ustawionymi śrubami. Po włożeniu kciuków pomiędzy płytki, obracanie śrub stopniowo zbliżało płytki do siebie, aż kciuki ulegały zmiażdżeniu. Tego rodzaju urządzenia, oparte na działaniu śruby, zaprojektowano w średniowieczu dla różnych części ciała:
zgniatacz czaszek - metalowa czapka ściągana w kierunku unieruchomionego na podstawie podbródka
rozłupywacz czaszek – okręcana wokół głowy, nabijana kolcami metalowa taśma, którą można było zacieśniać za pomocą śrub
hiszpański trzewik – nieco większa odmiana zgniatacza kciuka, służąca do miażdżenia stóp
rozłupywacz kolan – zwykle drewniany, wyposażony w metalowe „zęby”, wystarczająco duży, by zgniatać większe stawy.

Gruszka – urządzenie w kształcie gruszki, w którym trzy lub cztery części (płatki), są połączone zawiasem i ciasno złożone, ale tak, że można je w wybranym stopniu rozsuwać za pomocą umieszczonej w środku śruby. Gruszkę wkładano do ust, pochwy lub odbytu, a jej otwarcie prowadziło do poważnych obrażeń wewnętrznych i śmierci. Wiele spośród gruszek, które przetrwały do naszych czasów, jest bogato zdobionych – mają reliefy na płatkach lub ozdobne rączki.

Garota – tradycyjna garota była prostą drewnianą deszczułką z dziurą, przez którą ściągano sznur oplatający szyję skazańca. Jednak w średniowieczu sznur został zastąpiony przez żelazo i wprowadzono bardziej wymyślne modele, w których spiczasta śruba wycelowana w szyję torturowanego rozłupywała jego kręgi, podczas gdy żelazna obręcz go dusiła. Garota pozostawała w użyciu w Hiszpanii, jako oficjalne narzędzie do wykonywania kary śmierci, aż do 1978 r.

Kołyska Judasza – siedzisko w kształcie piramidki, połączone z obręczą na szyję i zespołem lin do podwieszenia torturowanego, którego nadziewano na piramidkę z różną siłą, zależną od tego, na ile kat popuszczał trzymające go liny. W surowszej wersji stopy ofiary dodatkowo obciążano.

Żelazna dziewica – to ostatni krok w rozwoju machin, zapoczątkowanych przez Apegę. Została zmontowana na zamku w Norymberdze i zarówno pod względem artystycznym, jak i użytkowym, jest świadectwem wielkiego postępu technologicznego. Żelazną dziewicę, zwaną też norymberską, wykonano z żelaznych blach nałożonych na mocny drewniany szkielet. Bogato zdobiona, została wyrzeźbiona w formie kobiety w obszernym płaszczu, z namalowaną na głowie figury twarzą. Przód ciała to podwójne drzwi na zawiasach, na całej długości nabijane gwoździami. Po zamknięciu drzwi gwoździe przebijały umieszczoną w środku osobę. Na podłodze komnaty umieszczono zapadnię, by zwłoki mogły łatwo trafić do rzeki płynącej pod zamkiem.



Odcinek 3: Maszyny śmierci: współczesne urządzenia (ang. Death Machines: Modern Devices)
EMISJA: poniedziałek, 13 lipca, godz. 23:00

Współczesne urządzenia są dowodem ogromnego postępu, tak technicznego jak i dotyczącego sposobu myślenia społecznego, jaki dokonał się od początku ery oświecenia. Nowe maszyny projektuje się tak, by wykorzystywały najnowocześniejsze technologie w możliwie najbardziej humanitarny sposób:

Gilotyna – Dr Joseph-Ignace Guillotin, profesor anatomii z Paryża, wykorzystał swą wiedzę o ludzkim ciele do ulepszenia czegoś znanego już od wieków. Ulepszenia okazały się tak udane, że nową maszynę ochrzczono jego nazwiskiem. Sam pomysł konstrukcji, w której ostrze jest podnoszone, by następnie spaść na kark skazańca, można odnaleźć już w projektach „Szkockiej dziewicy”, „Szubienicy z Halifaxu”, czy włoskiej mannai. Jednak w urządzeniu dr. Guillotina samo ostrze faktycznie obcinało głowę, podczas gdy wcześniejsze modele często po prostu łamały kark lub wykorzystywały brutalną siłę. W gilotynie zastosowano skośne ostrze oraz tzw. lunetę, czyli dwuczęściowy uchwyt na zawiasach, trzymający szyję skazańca w odpowiednim miejscu. Naukowe podejście dr. Guillotina doprowadziło do stworzenia szybkiej i wydajnej konstrukcji.

Nowoczesna szubienica – pozioma belka, na której zawieszono linę z pętlą, czyli stryczek. Stryczek zostaje podciągnięty, albo otwierają się drzwi w podłodze i ciężar ciała łamie kark skazańca. Już od XIII w. używano szubienicy do wykonywania wyroków śmierci, jednak wieszanie przebiegało rożnie, aż do wprowadzenia obliczeń długości sznura w 1874 r. Obliczenia oparte są na odkryciu matematycznej formuły, pozwalającej indywidualnie określić optymalną dla każdej osoby długość sznura, zależną od wzrostu i wagi. Nowa metoda powoduje bardzo szybką śmierć.

Krzesło elektryczne – w 1886 r. stan Nowy Jork powołał komisję w celu znalezienia bardziej humanitarnej metody wykonywania kary śmierci. Wtedy to Alfred P. Southwick, dentysta, który widział człowieka porażonego prądem wskutek dotknięcia generatora napięcia, zrozumiał że siła elektryczności może zostać wykorzystana do egzekucji. Jego płynące z praktyki dentystycznej doświadczenie z krzesłami miało wpływ na kształt projektu. Pierwsze krzesło elektryczne zostało wykonane przez Harolda P. Browna, pracownika Tomasza Edisona. Projekt Browna zakładał użycie prądu zmiennego, zachwalanego wówczas jako alternatywa dla opatentowanego przez Edisona prądu stałego. Decyzja, by użyć prądu zmiennego, wynikała częściowo z chęci Edisona, by udowodnić, że prąd zmienny jest zabójczy i nieodpowiedni do użytku domowego. Samo krzesło jest z drewna i jest wyposażone w pasy, z których jeden, na wysokości goleni, wyposażono w elektrodę. Drugą elektrodę, potrzebną do zamknięcia obwodu elektrycznego, przymocowuje się do głowy za pośrednictwem specjalnego hełmu. Prąd aplikowany jest w dwóch impulsach – pierwszy ma napięcie około 2000 volt i trwa do 15 s. Następnie prąd jest redukowany do około 8 amperów.

Komora gazowa – dr Allan McLean Hamilton jako pierwszy zaproponował użycie gazu w celu dokonywania egzekucji skazanych. Pierwotny projekt zakładał zagazowywanie więźniów w ich celach. To jednak szybko okazało się niepraktyczne. Zamówienie na projekt pierwszej w USA komory gazowej zrealizował oficer służb medycznych armii, major Delos A. Turner. Skonstruowana przez niego komora gazowa jest ośmiokątną metalową skrzynią, o wysokości ośmiu i szerokości sześciu stóp (około 2,5 na 2 metry). Jest wyposażona w wysoki na 10 metrów komin, przez który śmiercionośne gazy są usuwane do atmosfery po zakończeniu egzekucji. Wejście to duże stalowe drzwi z gumową uszczelką, zamykane za pomocą koła dociskowego. Wewnątrz znajduje się metalowe, perforowane krzesło, zaś pod nim pojemnik z kwasem siarkowym zmieszanym z wodą destylowaną, nad którym w gazowej torebce wisi około 1/2 kg kapsułek z cyjankiem potasu. Po uszczelnieniu drzwi egzekutor pociągając za dźwignię uwalnia cyjanek, który spada do płynu i zaczyna parować przez otwory w krześle.

Zastrzyk śmierci – koktajl trzech środków, z których jeden znieczula, drugi rozluźnia mięśnie, a trzeci zatrzymuje akcję serca. Pomysł stosowania takich zastrzyków został po raz pierwszy zgłoszony w 1888 r., ale odrzucano go aż do 1977 r. W chwili obecnej jest to najczęściej stosowana w USA metoda wykonywania egzekucji. Podobne zastrzyki stosuje się też przy eutanazji śmiertelnie chorych.

Maszyna do eutanazji – zestaw składający się z chemikaliów używanych w gospodarstwie domowym, gumowego przewodu, maski na twarz i instrukcji użycia, opracowany przez australijskiego aktywistę na rzecz eutanazji, dr. Philipa Nitschke. (Prototyp został zarekwirowany przez urzędników rządowych w USA w 2003 r., gdy doktor próbował zademonstrować go na spotkaniu osób ze stowarzyszenia Hemlock Society, opowiadających się za eutanazją)