Mayday, Soundtropolis, Sensation White, Nature One - jeśli nazwy te są dla Ciebie znajome, to znaczy, że interesujesz się muzyką. Dla jednych są symbolem dobrej zabawy, dla innych zbiorowiskiem młodych ludzi i wszystkich grzechów głównych. Jaka jest prawda o masowych imprezach techno?

Soundtropolis posiada oprawę średniowiecznego zamku Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Fani Senstation White wiedzą, że celem imprezy jest Wrocław. Lotnisko Muchowiec w Katowicach od paru lat gości polską edycję Nature One.
Te wszystkie informacje są oczywiste dla ludzi, którzy lubią zabawę na imprezach plenerowych, lubią mocniejsze dźwięki, grę świateł i laserów. Często jednak można spotkać się z negatywnymi opiniami na temat takich masówek. Rodzice nie chcą puszczać swoich niepełnoletnich dzieci chyba w takiej mierze na Woodstock, jak i na Mayday. Nic dziwnego, jeśli po imprezie Mayday w Katowicach, pojawia się tylko informacja w mediach na temat liczby aresztowanych osób i o akcji policji.
Pewne jest jednak, że jeśli jakiś młody człowiek będzie chciał pobudzić swój umysł dowolnym narkotykiem i wpaść w taneczny trans, będzie to mógł zrobić tak samo w dyskotece za rogiem, czy na domówce u znajomego. Wiele osób jedzie na taką imprezę, tylko po to, aby zażyć jakiś dopalacz. Ale dlaczego wszyscy młodzi ludzie są posądzani o narkotykowe transy? Na takich imprezach pojawiają się ludzie, którzy (choć to niezrozumiałe dla wszystkich) naprawdę lubią taką muzyką, lubią tańczyć, lubią atmosferę tam panującą.

Jeśli komuś nie odpowiada odsetek ludzi pod wpływem używek, na następny rok po prostu nie pojedzie na taką imprezę. Można się tam czuć bezpiecznie, rzadko można spotkać osoby agresywne, nie ma żadnych bójek, jest opieka medyczna. Fani techno nie są tak straszni, jak ich opisują. DJ-e, którzy grają dla tysięcznych publiczności są normalnymi ludźmi, którzy posiadają normalne życie, rodziny, a nawet inną pracę.

Zrozumiałe jest, że nie wszyscy lubią techno, ale patrzmy na fanów tej muzyki i ich imprezy obiektywnie. Jeśli ktoś chce sobie zrobić krzywdę, to robi to na własną odpowiedzialność, organizatorzy próbują temu przeciwdziałać, jednak trzeba powiedzieć to szczerze - kiepsko im idzie.
Pomimo ochrony, osobistego przeszukiwania każdego wchodzącego, nie znaleziono jeszcze sposobu, aby nikt nie mógł wnieść do środka narkotyków. Może z czasem poprawi się ta sytuacja, bądź skończy się moda na zabawę z używkami. Pomimo wszystko wielotysięczna społeczność, która raz na jakiś czas spotyka się na takiej imprezie czuje więź między sobą, czują, że są jednym pokoleniem, które coś przeżywa. Jest to spotkanie z muzyką, nie trzeba do niej dorabiać żadnych ideologii. Mayday się zbliża, już 10 listopada, może więcej osób spojrzy na tę imprezę innym okiem