Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - Chyba nie ma osoby, która nie znałaby sentencji Lisa.  
Wydawałoby się, że niewiele nowego może się w tej klasycznej opowieści wydarzyć. A jednak! Mały Książę powrócił. Joann Sfar stworzył na podstawie dzieła Antoine de Saint-Exupery'ego komiks. Właśnie tak, liryczny komiks. Jak narysować coś, co jest poezją, co ma głębokie podteksty i niewyczerpane źródła odczytania? Wyzwanie tym większe, że wyobrażenie Małego Księcia jest zrośnięte z rysunkami samego autora. Pisarz, charakterystyczną kreską, naszkicował chłopca z pionową linią nosa, dwoma kółkami zamiast oczu i trzecim w miejscu ust.
Narysuj mi baranka - prosi Mały Książę. I pilot sięga po szkicownik, by spełnić jego życzenie. Baranek już nie wystarcza, być może dziś zaklęcie brzmi: Narysuj mi Małego Księcia...
Ilustracji tej klasycznej opowieści podejmowali się artyści z wielu zakątków Europy. Ivan Milosevic z Serbii namalował chłopca, który wygląda jak naprędce ulepiony z plasteliny, ma wielkie czerwone rumieńce klauna i trupiobladą twarz.

Teophyil Ndyi Kumana na potrzeby włoskiego wydania zaprojektował - uwaga - jasnowłosego Murzynka w postrzępionych niebieskich szortach i T-shircie. Vladimir Fuka w bardzo czeskim rysunku przedstawił Księcia jako małego eleganta z twarzą bez wyrazu, z wielką muszką pod szyją i zwisającą smętnie w dłoni różą. Zaś Władisław Liesnikow wpisał się w kanon rosyjskich ilustracji, wyobrażając sobie niezwykłą postać o różowej twarzy, oraz grzecznych, starannych loczkach, z mnóstwem szczegółów, z kokardami u butów, koronkowym kołnierzem, bufiastymi spodenkami do kolan i białymi skarpetkami sięgającymi kolan. Z polskich autorów wyzwania podjęli się: Tadeusz Gajl (nowoczesny, komputerowy, symetryczny wizerunek) , Damian Bydliński (czarno-biały, dość mroczny portret chłopczyka o ciemnych włosach i przestraszonym wzroku) i Ela Wysocka (pastelowe dziecko o dziewczęcej urodzie, wtulone w różę).
Na tym tle wyróżnia się poruszająca wyobraźnia Joann Sfar. Francuski twórca świetnie znany w Polsce z albumów Klezmerzy i Mały świat Golema, nieco unowocześnił wizerunek ulubieńca literaturomaniaków na całym świecie. Jego Mały Książę jest trochę karykaturalny, składa się głównie z nienaturalnie wielkich, błękitnych oczu, zerkających spod - rzecz jasna- niesfornej blond czupryny. Róża natomiast jest kobietą o niewiarygodnie długich, podkręconych rzęsach, zadartym nosku i sukience z płatków. Rysunki wyglądają, jakby rzeczywiście były szkicowane na pustyni, ręką zagadkowego pilota. Jest w nich coś onirycznego, magicznego, chwilami niepokojącego. Przedziwne połączenie nowoczesności i subtelności.

Ilustrator wiernie oddaje treść pierwowzoru, pozwala sobie nawet na obrazki ciszy. Mały Książę, który nie odpowiada na pytania, patrzy hipnotyzującymi tęczówkami wprost w kadr. Nowa interpretacja zapada w pamięć. Warto udać się w tę daleką podróż na pustynię, i jeszcze dalej, na planetę B-612, jeszcze raz.
Nie ma na świecie poważniejszego zagadnienia niż to, czy gdzieś - nie wiadomo gdzie- baranek, którego nie znacie, zjadł różę czy nie. Popatrzcie w niebo. - A ponieważ nic nie wiadomo na pewno, historia się nie kończy. Co wieczór wschodzą na niebo gwiazdy, wśród nich ta, na której śmieje się niezwykły chłopiec, a więc co wieczór opowieść zaczyna się na nowo.

Znakomity prezent na Mikołajki, dla wszystkich dzieci, bez względu na wiek. Wydawnictwo Znak, Kraków 2009.