Tatuaże są z nami od początku. Mają długą historię, postrzegane czasami jako sztuka, czasami jako niszczenie ciała i efekt buntu. Jest to też forma ekspresji, wyrażania uczuć, eksponowania swojej wiary, czy po prostu próba zwrócenia na siebie uwagi innych. Dziś mamy do wyboru nie tylko płaskie tradycyjne tatuaże, ale również w postaci 3D oraz braila. Osoby niewidome dotychczas nie mogły ich zobaczyć. Teraz poprzez dotyk wypukłych tatuaży stało się to możliwe.
Teraz nadszedł nowy trend – dzienne tatuaże. Ich prekursorką jest Amanda Wachlob. Nowojorksa artystka zapoczątkowała modę na tatuaże, gdzie zamiast igieł używa pędzle, a tusze zamieniła na kolorowe farby.

Amanda zarówno maluje na ciele człowieka portrety, jak i abstrakcje. To drugie może wyglądać jakbyśmy się przez przypadek pochlapali farbą. Jednak to tylko kwestia czasu zanim nadzejdzie„the next big thing”.
Takie tatuaże mają niewątpliwie dużo zalet. Chociażby to, że nie musimy mieć jednego wzoru do końca życia, czy jak zostanie źle wykonany od razu możemy go usunąć.

Co sądzicie o takich tatuażach? Podobają Wam się? Czy uważacie je za totalny obciach?