Kto nie chce być znany? Całe mnóswto ludzi z całą pewnością marzy o karierze. Na samej liście najbardziej chciwych kobiet  z największym parciem na szkło znajdują się matki kilkuletnich modelek.  Osmela Sousy to najpopularniejszy producent młodych miss w Wenezueli, który twierdzi, że „Piękno się nie rodzi, piękno się robi". W Ameryce Południowej oraz Północnej powstają szkoły modelek, które robią rekrutacje wśród pięcioletnich dziewczynek. Najstarsze z nich funkcjonują ponad 20 lat. Fabryki modelek to obok chirurgii plastycznej najbardziej opłacalny biznes związany z urodą.
Dziewczynki mają profesjonalnych stylistów oraz wizażystów, którzy dbają o kreacje, paznkocie, makijaż oraz odpowiednią fryzurę. Żywe laleczki wyglądają przerażająco. Bowiem czy normlane jest, aby pięcoletnie dziecko miało mocno wytułszowane rzęsy, usta pomalowane czewroną szminką, długie, przyklejone tipsy oraz mnóstwo pianki i lakieru we włosach. Pytanie jest jak one będą wyglądały w wieku 20 lat, gdy cera i włosy juz będą zniszczone.
Matki to zazwyczaj niespełnione modelki sprzed lat, które próbują nadrobić zaległośi. Jednak takie hobby matek nie jest wcale tanie. Sztuczne dorosłe zęby  kosztują 200 dolarów,  sukienka  to koszt rzędu 2 tysiący. Sam transport, hotele, jedzenie  kosztują około 5 tysięcy dolarów. Najbiedniejsze są jednak te małe miss, które od urodzenia poddawane są drakońskim dietą. W nagrodę za zwycięstwo dostają gałkę lodów, jeżeli matki mają dobry humor, to może nawet dwie z polewą.
Co sądzicie o Małych Miss?