Ponoć magazyn Vogue określił małą czarną nazwą „ford”, ponieważ tak jak samochody Henry Forda była szeroko dostępna i w jednym kolorze. Dziś jest tak popularna, że postanowiono zebrać ważniejsze małe czarne powstałe na przestrzeni stu lat i stworzyć z nich wystawę.

Subtelność, piękno i niesamowita elegancja zamknięta w małej czarnej, której droga kreacji i licznych, naśladowczych metamorfoz oscylujących w obrębie formy, materiału i wzoru trwa prawie od stu lat.

Chanel miała styl i zdecydowanie znała potrzeby kobiet. Ta prawdziwa wizjonerka mody królowała w latach dwudziestych i króluje po dziś dzień. Stworzona przez nią mała czarna stała się obowiązkowym elementem każdej szafy, szafeczki i garderoby, swoistym dziełem sztuki, któremu dziś wielcy tworzą wystawy.

Po raz kolejny kwintesencja tej ubraniowej formy piękna została wydobyta za sprawą Andre Leona Talley, który dostrzegł w niej niemały potencjał wystawienniczy.
Wystawa Little Black Dress miała swoje spektakularne rozpoczęcie 28 września ubiegłego roku w SCAD Museum of Arts w Savannah. Teraz, od 03 lipca, przyszła kolej na klimatyczny Paryż, miejsce tworzenia Coco Chanel, stanowiące niemal synonim małej czarnej.
W Mona Bismarck American Center for Art & Culture można podziwiać takie perełki, jak choćby sukienkę Madame Grès projektu Vera Wang z 1977 roku. Chanel, Dolce & Gabbana, Marc Jacobs czy Givenchy to nieliczni, szczęśliwi kreatorzy małych czarnych, które znalazły się w towarzystwie innych, ponad 80 ubraniowych dzieł sztuki. Wystawę będzie można podziwiać przez całe lato, a potem wytrawny zbiór małych czarnych trafi do innego, szczęśliwego miasta.


Autor: A.S.