Tego wieczoru nikt nie żałuje sobie alkoholu. Dlatego też niestety pierwszy dzień w nowym roku zaczynamy z wielkim kacem.
Każdy kto choć raz miał "przyjemność" z nim obcować wie, że jest to wyjątkowo  niemiłe uczucie.
Wymioty, ból głowy, ból stawów, nieprzyjemny smak w ustach oraz inne wyczerpujące dolegliwości. Jednak czy istnieją dobre metody leczenia kaca?
Każdy kraj to inny obyczaj, również wiąże się to z dolegliwościami dnia następnego.
W większości rejonów Polski nadal bardzo popularny jest kefir, ogórki i kapusta kiszona. We wschodniej części kraju serwuje się tak zwaną sodówkę.
Do 1 szklanki wody mineralnej niegazowanej dodać 2 łyżeczki octu, potem 1 łyżeczkę sody oczyszczonej i zamieszać. To co powstanie powinno nam się zacząć pienić.


Kac w kraju Kwitnącej Wiśni nosi wdzięczną nazwę ''futsuka yoi'', co oznacza "ból głowy po ostrym piciu". Japończycy, by zwalczyć ''futsuka yoi'', nie popełniają wcale seppuku, lecz udają się do tanich barów wymyślonych specjalnie na tę okoliczność. Serwuje się tam tylko jedną potrawę - flaczki.

W Puerto Rico ból głowy po nocnej zabawie jest zwykle leczony "metodą cytrynową". Bierzemy połówki i wkładamy sobie pod pachy, zostawiając je tam przez cały dzień.

Wypróbowanym sposobem na dolegliwości dnia następnego w Tajlandii są tzw. "jaja zięcia". Na szczęście nie są to rzeczywiste jaja zięciów, a po prostu ugotowane na twardo kurze jaja podane w sosie chilli.

Które z tych przepisów wpadło Wam do gustu? A może znacie jakieś lepsze?