„L.A.dy Dior” – krótki film o Hollywood, Marion Cottilard i kultowych torebkach
Nowe media wymuszają coraz bardziej inwazyjne i kreatywne podejście do reklamy. Chcąc  efektywnie sprzedać produkt, należy go przedstawić w możliwie najbardziej efektownym opakowaniu. Luksusowe marki zdają się wiedzieć o tym najlepiej. Wbrew pozorom nawet największy obiekt pożądania musi się rozreklamować – rzadko kiedy legendy powstają same z siebie.

Dom mody Dior ze swoją ikoniczną torebką Lady Dior, która  znajduje się w tej samej klasie co „Birkin” Hermes’a czy słynna „2.55” Chanel, ciągle musi podgrzewać atmosferę wokół swojego ekskluzywnego produktu. W najnowszej kampanii, której twarzą jest już po raz trzeci francuska aktorka Marion Cotillard, wokół torebek zrobiono jeszcze większe zamieszanie niż zwykle – nakręcono krótki epizod filmowy.
„L.A.dy Dior” to rozgrywająca się w Mieście Aniołów opowieść o zmęczonej blichtrem, luksusem i sławą gwieździe show businessu (w tej roli Marion Cotillard). Kobieta, zdegustowana swoim życiem i pracą, po raz kolejny poddaje się obróbce stylistów na planie sesji do reklamy torebek Lady Dior (film oparty na faktach?) aż w końcu puszczają jej nerwy.

Około 6 minutowa etiuda w reżyserii Johna Camerona Mitchella to z jednej strony pamflet na przemysł modowy – od stylistów po menadżera, wszyscy są przerysowani i nazbyt podekscytowani swą pracą. Z drugiej jednak strony jest to wciąż kosztująca krocie, angażująca niejeden pierwowzór występujących w filmie bohaterów, produkcja reklamowa. Bez względu na to, jakie były prawdziwe motywy zleceniodawców, pomysł się udał i zarówno Marion Cotillard w roli wypalonej hollywoodzkiej diwy, jak i torebki Diora na ekranie prezentują się znakomicie.

Autor: Martyna Wasilewska