Odkrycie wskazywało, że znalezisko pochodzi z czasów największego egipskiego faraona: Ramzesa Wielkiego. Między elementami wielkiej zagadki, jaką skrywa grobowiec tego wielkiego króla, znaleziono jeszcze jedną. Nie oznakowany sarkofag, w którym znajdowało się zmumifikowane ciało mężczyzny. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że jego twarz zastygła w niezwykłym grymasie bólu i agonii. Jego stopy i dłonie były powiązane a ciało zawinięte w niezbyt charakterystyczną, jak na tamte czasy, owczą skórę. Czym jeszcze bardziej zaciekawiło odkrywców. Trzej z nich Gaston Maspero antykwariusz, fizyk Fouque i chemik Mathey, podczas autopsji stwierdzili niezwykle silny odór z rozkładającego się ciała. Fouque stwierdził, że ofiara została otruta, a jej ostatnie chwile odcisnęły się na wieki na twarzy w przerażającym bólu i agonii. Ale kim był ten człowiek i dlaczego zasłużył na tak straszną śmierć? Jedna z teorii jaką wysnuł Masero mówi, że człowiek ten najprawdopodobniej był zarządcą, który zmarł po za granicami królestwa a następnie został pochowany w rodzinnych stronach. Albo był to jeden z książąt, będącymi wrogami faraona. 

Dzisiaj po ponad 130 latach od okrycia, najnowsze wynalazki techniki odkrywają przed nami zagadkę. Przy pomocy dostępnych dokumentów, prześwietleń rentgenowskich i rekonstrukcji twarzy okazało się, że tajemniczy krzyczący mężczyzna to starszy syn Ramzesa III. Z papirusów, które odnaleziono współcześnie wynikało, że żona króla chciała doprowadzić do detronizacji Ramzesa, a na jego miejsce wprowadzić właśnie swojego syna. Jednak spisek został wykryty. Obje zaś zostali skazani na śmierć. Tylko dlatego, że należeli do rodziny królewskiej mogli wybrać rodzaj śmierci, jaką chcieli umrzeć. Stąd też wynika, że mężczyzna dokonał samobójstwa poprzez wypicie trucizny. Po mimo setek lat jakie upłynęły od tego czasu, niezwykle historie takie jak ta budzą nadal wielkie emocje