Uwielbiam książki Jamesa Jonesa. Przeżywały swój wielki czas w latach 50-tych, gdy były wydawane w wielkiej ilości, a w ekranizacjach grali najlepsi i najbardziej znani wówczas aktorzy.
Teraz wracają. I słusznie.
James Jones przedstawia świat językiem brutalnego i pozbawionego złudzeń samca. Człowieka, który widział wiele, przeżył wiele i niewiele ma już sił.
Jego bohaterowie („Długi tydzień w Parkman”, „Stąd do wieczności”, „Cienka czerwona linia”) to młodzi mężczyźni, którzy wchodzą w dorosłość. Na progu dorosłości, nie rozstawszy się jeszcze na dobre z dzieciństwem trafia w sam środek wojny. Jako żołnierz radzi sobie całkiem nieźle, jako człowiek- już nie bardzo.
Jones prezentuje wojnę opozycyjnie do Hemingwaya- wojna nie czyni z chłopca mężczyzny, robi z niego niezdatny do funkcjonowania strzęp człowieka.
Prosty, oszczędny styl. Chłodny język, naładowany jednak emocjonalnym ładunkiem po brzegi.