Do idei życia w chwili obecnej nawiązuje wiele systemów filozoficznych dalekiego wschodu, m.in. Buddyzm, Taoizm, Zen. W teorii chodzi o to, aby utrzymywać świadomość w teraźniejszości i nie wybiegać myślami, ani w przyszłość, ani w przeszłość. Tylko jak to przełożyć na praktykę ?

Do niedawna sam nie rozumiałem dokładnie, o co chodzi w tej koncepcji. Dopiero niedawno uświadomiłem sobie to poprzez własne doświadczenia i obserwacje innych ludzi.

Powtarzająca się historia

Otóż, aby zrozumieć ten fenomen, musimy sobie uświadomić, że podświadomość ma tendencje do działania na zasadzie zdartej płyty.
Dopóki nie zdamy sobie sprawy z działania pod wpływem jakichś nieuświadomionych koncepcji, powielamy w życiu wciąż te same historie. Zmieniają się tylko aktorzy. Wyjaśnię to na swoim własnym przykładzie.

Czy zdarza ci się zauważyć w swoim własnym życiu, że historie lubią się powtarzać ? Osobiście zdarzało mi się nieraz doświadczyć takich de ja vu. Przeważnie nie chodziło o sytuacje, z których byłem zadowolony. Dlatego dawało mi to do myślenia, że coś robię nie tak, skoro mnie to spotyka. W końcu zacząłem obserwować, co powoduje, że w określonych sytacjach zachowuję się tak, a nie inaczej.

Jednym z moich większych problemów było planowanie jakichś przedsięwzięć biznesowych, których jednak pod wpływem różnych zbiegów okoliczności nie udawało mi się sfinalizować. Miałem mnóstwo pomysłów i ciągle kombinowałem nad kolejnymi planami na przyszłość. Każdy z takich "genialnych pomysłów" ekscytował mnie. Było to o tyle męczące, że bardzo często nie potrafiłem się zrelaksować, odpocząć, ani poświęcić zabawie.

Pracowałem wówczas na etecie w dużej firmie finansowej, jadnak zajęcie to nie satysfakcjonowało mnie. Wciąż marzyłem o wolności i spełnieniu wielkiego marzenia z dzieciństwa, o zostaniu pisarzem. Uważałem jednak, że nie stać mnie na życie zgodnie z własnymi potrzebami i to utrzymywało mnie na korporacyjnej orbicie. Natomiast wymyślanie złotych interesów miało być pośrednim sposobem, aby za jakiś czas móc sobie pozwolić na spełnianie marzeń.

Po niecałym roku odszedłem z tamtej firmy, jednak tylko przeszedłem do innej i sytuacja się powtórzyła. Później zmieniałem prace na kolejne etaty jeszcze parę razy, ale nigdzie nie zagrzałem dłużej miejsca. Godziny pracy nadal nie kończyły się dla mnie po wyjściu z firmy, drugi etat miałem w domu, ponieważ intensywnie kombinowałem nad kolejnymi złotymi interesami.

W końcu zrozumiałem, że robiąc to, za czym nie przepadam, oszukuję samego siebie. Nie dość, że nie miałem satysfakcji z pracy etatowej, to jeszcze podświadomie sabotowałem przedsięwzięcia, za które się zabierałem.

Odkąd to sobie uświadomiłem, zrezygnowałem z etatu i przeszedłem na pracę w trybie freelancerskim. Postanowiłem również zrobić wszystko, aby żyć zgodnie ze swoimi potrzebami i spełniać marzenia.
Zrozumiałem, że przyczyną mojego problemu były obawy, że nie poradzę sobie bez stałego dochodu z etatu, jednak mija już rok odkąd pracuję zdalnie i nie dość, że sobie radzę, to spełniam swoje marzenia o samorealizacji jako pisarz publicysta.

Konkluzja

Jedyną przeszkodą na drodze do samorealizacji jest lęk. Nasze obawy kierują nas w stronę tego, czego nie chcemy. A przede wszystkim strach to nawyk martwienia się o przyszłość w oparciu o przeszłe doświadczenia. W związku z tym, czy pozostaje nam coś innego, niż przestać się bać już tu i teraz ?


Tomasz Nguyen Viet
Autor bloga o rozwoju osobistym Jazn.pl