Płeć, śmierć, seksualność... Takie tematy porusza praca dyplomowa brytyjskiej artystki, zaprezentowana podczas The Venice Art Biennale 2015. Sarah Lucas sięgnęła po znane motywy, które przewijały się w sztuce przez kolejne dekady, teraz jednak zostały wyrażone niesamowicie współcześnie. Wystawa zatytułowana „I scream daddio” to krzyk człowieka, posługującego się nowo mową, homo cool, nieskrępowanego więzami tabu, niepohamowanego w swym przekazie. Nowe czasy wymagają w związku z tym nowego języka artystycznego, odmiennego przekazu, który zostanie odczytany przez tubylców.

Naturalnej wielkości rzeźby zostały zestawione w sprośnych pozach z przedmiotami dnia codziennego.  Biurka i krzesła, stoły i toalety towarzyszą gipsowym fragmentow ciała. Faliczna rzeźba, zatytułowana „Maradona”, to doskonały przykład dominacji tego co błazeńskie nad tym co ludzkie. Erekcja staje się ważniejsza niż życie, wyrasta ponad twarz człowieka i jego delikatne piękno.

Możemy odnieść to do kultu jednostki, który jest niezrozumiały i irracjonalny.

Do oglądania tego typu sztuki nie możemy podchodzić śmiertelnie poważnie, sięgając do stereotypów i skostniałych zasad.

Współczesny homo cool, daddio, musi odznaczać się ironią i dystansem do samego siebie i otoczenia. Brak powagi też może być oznaką powagi. Te dwa pojęcia należy traktować wymiennie. W przeciwnym razie nie byłoby w życiu zabawnie, lekko, radośnie, a powaga stałaby się niszczącym mieczem. Humor, satyra, dowcip to cechy ludzi inteligentnych, którzy nie boją podjąć się wyzwania i tematów tabu, jakimi w dalszym ciągu są seks i ciało ludzkie.