Każdy kto choć raz zetknął się z interaktywną grą komputerową „Second Life” doskonale wie, że standardy zachowania wyznaczane są tam przez konsumpcjonizm oraz żądzę posiadania i sławy.

Nie jest w gruncie rzeczy niczym trudnym piąć się po drabinie internetowej hierarchii, jeżeli gra umożliwia w jednej chwili stanie się Charlize Theron albo Angeliną Jolie lub kupienie markowych perfum od znanego projektanta. 

Jak się okazuje użytkownikom Second Life wręcz narzuca się, aby byli zorientowani w najnowszych designerskich nowinkach. Aby być poczytywanym za osobę glamour w wirtualnym świecie należy ubierać swojego awatara dokładnie tak, aby był trendy także w świecie rzeczywistym.W kwestiach związanych z trendami i stylem życia Second Life jest zatem odzwierciedleniem świata, w którym faktycznie żyjemy.

Kontrowersyjna gra tak zawładnęła umysłami użytkowników, że zaczęła przenosić elementy świata mody do cyberprzestrzeni. Awatar Armaniego otworzył nawet swój pierwszy sklep w Second Life, wzorowany na oryginalnym butiku w Mediolanie, gdzie można kupić ubrania i dodatki stworzonego przez włoskiego projektanta i dostosowane specjalnie do potrzeb wirtualnej rzeczywistości. Za wszystkie kreacje dostępne w grze można zapłacić obowiązującą w świecie interaktywnym walutą, czyli linden-dolarami. Mało tego – Armani umożliwia zwolennikom swojego talentu osobiste spotkania z nim w jego internetowym sklepie.

Wspomniane czynniki powodują pojawienie się pytania, czy to, co dzieje się w grze faktycznie jest jedynie pewnym odbiciem realiów życia codziennego. Wielu ludzi ma bowiem co do tego wątpliwości, twierdząc, że moda w Second Life wcale nie staje się elementem równoległego świata, ale wręcz jego zamiennikiem. Jak jest naprawdę? Tego nie są pewni chyba nawet sami użytkownicy internetowej gry