Już od dłuższego czasu mówi się o końcu kariery Dody. Na koncerty piosenkarki przychodzi coraz mniej osób. Ludzie są już znudzeni kiczowatymi strojami, skandalizującym zachowaniem oraz nijakim głosem. Ileż można tego słuchać, nawet dla fanów po pewnym czasie staje się to męczące.
Związek z Nergalem jeszcze nie pomógł jej w karierze. Na początku była sensacja, jednak wkrótce słowa “Misiu, Adaś” itd. stały się mdłe.
Gwoździem do trumny było zerwanie współpracy z wieloletnią menadżerką oraz przyjaciółka Mają Sobalewską.
Nie wiadomo czemu panie zerwały stosunki, jednak są pewne podejrzenia. Maja ostatnio pod swoje skrzydła wzięła młodziutką i śliczną Marinę. Doda nie ukrywała faktu, że jest zazdrosna. Dała ultimatum menadżerce ona, albo Marina.
Maja wybrała tą drugą. Wygląda na to, że Maja nie widzi szans na rozwój kariery Doroty, dlatego stwierdziła, że aby utrzymać swój drogi lifestyle musi wybrać nową wschodzącą gwiazdę.

Czy to rzeczywiście koniec Dody?
Widać, że piosenkarka zaczęła się tym martwić i postanowiła zejść z tonu, zarówno w ubiorze, jak zachowaniu. Jednak czy to już nie jest za późno? Nowa metamorfoza wydaje się sztuczna i naciągana, przez co nie przekonuje polskiej publiczności. Jeżeli dalej tak pójdzie już niedługo ujrzymy Dorotę w M1 przy promowaniu nowej linii kremów brązujących.