Jeszcze nie tak dawno każda kobieta, zaczynała dzień od kawy i plotek o gwiazdach. W pracy przy papierosie był dalszy ciąg rozmów o celebrytach, o ich stylu, romansach czy skandalach.
Jednak tak wyglądało życie przeciętnej kobiety przed kryzysem, kiedy to w jej życiu układało się całkiem dobrze. Jednak recesja spowodowała, że ludzie zaczęli bardziej interesować się własnym przetrwaniem, czyli spłaceniem kredytów, rachunków, niż tym, że Doda kupiła sobie kolejną torebkę za kilka tysięcy złotych.
Rozmawianie z koleżankami o gwiazdach zrobiło się passe. Kryzys przystopował pustkę i pęd wariacki. Teraz zaczytujemy się w prasie, które by poruszały tematy bardziej przydatne.
Z punktu widzenia prostej matematyki przeciętna osoba traci około 2 godzin na plotki. Najpierw rano zorientowanie się co, kto i komu, później plotkowanie z koleżanką co przeczytałyśmy pt. „Ale te gwiazdy są głupie. Na pewno to wszystko wyreżyserowane…”,
aby jeszcze w pracy robić sobie przerwy zaglądając, gdy szef się nie patrzy, na strony plotkarskie.
W ciągu ostatnich miesięcy zaczęliśmy znów przywiązywać uwagę do podstawowych wartości. Chcemy zmienić swoje życie, aby było bardziej wartościowe. Media o tematyce plotkarskiej jeszcze nigdy nie traciły tak na popularności.
Aktorzy nie żyją z filmów, tylko zwierzeń w gazetach. Gwiazdy sprzedają wszystko, zdjęcia ze ślubu, narodzin dzieci, a nawet nasz były premier Kazio skusił się na pokazanie fotek z podróży poślubnej.
Plotki mają też pozytywne strony, ponieważ człowiek po ciężkim dniu może poczytać jakieś głupoty z życia gwiazd, przy których się relaksuje.
Jednak trzeba nabrać do tego zdrowego dystansu, a nie nałogowo śledzić życie innych.

Czy Wy mniej czytacie o gwiazdach, uważacie ze te koniec ery celebrities?