Z biegiem lat, klocki stały się symbolem popkultury, a to za sprawą m.in. Zbigniewa Libery, który zbudował z nich obóz koncentracyjny. Było to w roku 1996, ale już wtedy można było śmiało mówić o zjawisku mieszania się sztuki i komercji, historii, polityki, stereotypów i syndromu Napoleona. Praca nie została zrozumiana w większości krajów, w tym także w Polsce.

Konflikt lego i feministek

Wracając do tematu, zastanawiacie się co jeszcze może przeszkadzać w klockach LEGO, razić i drażnić, poza tym, że są elementem sztuki często niezrozumianej? Wszystko. O ile jest się członkiniami amerykańskiej, feministycznej grupy SPARK.
Dwie panie z takiej organizacji, Stephanie Cole i Bailey Shoemaker-Richards oprotestowały pojawienie się na rynku serii "LEGO Friends:, która promuje seksistowskie (zdaniem feministek) zachowania.

LEGO Friends - Feministkli

Figurki reprezentujące kobiety są różowe i mają wyjątkowo kobiece kształty, a dziewczynki bawiąc się nimi uczą się, że kobiety podają drinki, śpiewają, godzinami przeglądają się w lustrze, robią zakupy. Feministki zebrały już pod petycją ponad 55 tys. podpisów. Tak duże poparcie spowodowało, że przedstawicie firmy postanowili spotkać się z paniami, aby rozwiązać spór. Czy się udało - nie wiadomo, gdyż do spotkania miało dość stosunkowo niedawno, bo 20.04.2012

LEGO - Feministkli

Firma LEGO zapewnia, że zależało im na równości płci, jednak nie tyle w trakcie zabawy, lecz podczas zakupu. Do niedawna klockami LEGO interesowali się wyłącznie chłopcy, teraz ma się to zmienić za sprawą nowej serii skierowanej do dziewczynek.

Lego kontra SPARK

Swoją drogą, ciekawe co by się stało, gdyby słynna niegdyś firma Mattell wypuściła na rynek lalki wyłącznie męskie, łącznie z dodatkami takimi jak: ekskluzywne samochody, mini biura, kawalerki męskich singli, szafy pełnej garniturów dla małego businessmana… Czy zainteresowanie się przez chłopca lalkami nie byłoby mniej dziwaczne, niż klocki dla dziewczynek, które przecież od początku projektowane były dla chłopców.


Panie ze SPARK mylą seksizm z tożsamością płciową. Zapewne chodziło im o rozróżnienie między "sex” a "gender”, które jak twierdzi wielu znawców przedmiotu są kulturowo ze sobą sprzężone. Nie z każdej kobiety da się zrobić G.I. Jane, która poleci w kosmos, zdobędzie najwyższe szczyty gór, naprawi kombajn, wygra triatlon, a na koniec uśmiechnie i powie: "Bo jestem tego warta”.

 

Autor: Dorota