Indywidualizm, oryginalność i kreatywność to cechy będące obecnie najbardziej pożądanymi zarówno wśród młodzieży jak i ludzi starszych pragnących za wszelką cenę wyróżnić się z tłumu, zaszokować. Dawniej, aby osiągnąć taki efekt wystarczyło pójść do salonu tatuażu lub piercingu i zdecydować się-odważyć na bolesny zabieg. Z biegiem czasu jednak wobec dużej popularności „dziar” oraz kolczyków w nietypowych miejscach wśród miłośników tak pojmowanej kreatywności rozpowszechniła się skaryfikacja i wszczepianie implantów pod skórę czy też tzn pocketing (wbijanie w ciało dużych metalowych klamer). Tak drastyczne formy oryginalności w wyglądzie zewnętrznym ustępują obecnie miejsca mniej szokującym zabiegom oferowanym na razie jedynie w gabinetach stomatologicznych w USA- kolczykom i tatuażom na zębach.

Tatuaże takie są stosunkowo niedrogie (od ok. 70 do 300 $) i wykonywane bezboleśnie. Pacjent projektuje wzór i oczekuje na jego odtworzenie na specjalnej przyklejanej do zęba koronce około 3 tygodni. Zabieg nie wymaga borowania. Jest całkowicie bezpieczny dla zdrowia, a co najważniejsze klient ma możliwość „zmazania” tatuażu kiedy sam zachce. Być może właśnie dlatego nowy trend szybko rozpowszechnił się za oceanem i zainteresował Polaków. Tatuaż na zębie jest bowiem znacznie lepszym pomysłem niż kolczyk wymagający borowania i grożący naruszeniem systemu nerwowego. Piercing wykonuje się również w gabinecie dentystycznym, lecz nie jest on bezbolesny. W dziurkę, która powstaje w wyniku borowania wkłada się zazwyczaj kolczyk z małą cyrkonią bądź innym wybranym przez klienta kamieniem.

Czy jednak takie ozdoby są estetyczne? Czy zdecydowalibyście się na zabieg kolczykowania bądź „tatuowania” zęba?