Kiedyś będąc w tym  miejscu ze sceny usłyszałem opinie, że jest to najlepszy klub jazzowy w Polsce. Nie wiem czy rzeczywiście muzykę można mierzyć w tych kategoriach, lepsza, gorsza? Po za tym wiadomo polska długa i szeroka i pewnie nie jedno ciekawe miejsce może ubiegać się o takie miano.  Jednak klub Tygmont z pewnością jest ważnym miejscem na kulturalnej mapie warszawy. Zawsze można tam, usłyszeć dobrą muzykę w wykonaniu polskich jazzmanów. Na większość występów wstęp jest wolny, a jedzenie też  jest niczego sobie i oferuje rozbudowaną kartę dań.
Zwykle są dwa muzyczne punkty wieczoru – główny i ten dla wytrwałych, który zaczyna się juz grubo po 23-ej. Te późniejsze, na jakich udało mi się być zaliczam do bardziej udanych,  koncerty są  kameralne i publiczność z uwagi na swą cierpliwość jest bardziej przychylna muzykom, co odbija się na jakości występów.

Zaletą klubu jest też to, że można zawsze usiąść w koncie ze znajomymi i muzyka wcale nie musi być główną przyczyną naszych odwiedzin w tym miejscu, ale tłem spotkania.
Koncerty są codziennie z wyjątkiem sobót, w które serwowane są dyskoteki z muzyką latino.
Do Tygmontu można zawsze wpaść mimochodem licząc na jeden z muzycznych występów na żywo, których w warszawskich klubach nie jest znowu tak wiele...