Legendarna wielka władczyni potężnego Egiptu, przez stulecia uchodziła za symbol kobiecego piękna. Nie mógł się jej oprzeć Juliusz Cezar, kochał ją Marek Antoniusz. Dziś, badając jej szczątki, niektórzy eksperci dowodzą, że wcale nie była taka piękna i to nie w urodzie lecz w intelekcie tkwiła jej siła. Nigdy nie będziemy w stanie jednoznacznie tego stwierdzić, ale na pewno musiała być wyjątkową kobietą, skoro przeszła do legendy. A wraz z nią pewne jej atrybuty.

Według legend Kleopatra miała piękną, gładką, jasną skórę. Zawdzięczała to jakoby kąpielom w kozim mleku. Dzisiaj wszyscy doskonale wiemy, że mleko działa kojąco na naszą skórę i ją regeneruje. Dlatego firmy kosmetyczne tworzą linie oparte na tym naturalnym produkcie. W reklamach promujących często wykorzystują postać starożytnej królowej.

Egipcjanki kojarzą się nam także z charakterystycznymi czarnymi perukami. Takie nosiła również Kleopatra. Stanowi ona do dziś inspirację dla stylistów. W ubiegłym sezonie pojawiały się na pokazach D&G czy Versace. Fryzjerka Agnieszka Kaparska stworzyła wtedy kolekcję fryzur zainspirowanych starożytnym Egiptem i nazwała ją imieniem legendarnej królowej. 

Bez Kleopatry nie byłoby też eyelinera. Charakterystyczne kreski od starożytności nie zniknęły z mody. Nadają oczom seksowny koci wyraz. 

Zgadnijcie, co ostatnio króluje w biżuterii... Tak, tak, Znowu Kleopatra, a raczej jej naszyjniki.
Spotkamy je w kilku wersjach. Są na topie już od paru sezonów.

Co tu dużo mówić, Kleopatra pozostanie naszą inspiracją.