Dla każdego aktora zagranie roli Hamleta czy Makbeta jest jedną z najbardziej upragnionych. I właśnie z tą ostatnią wiąże się tajemnica, której do końca nikt nie jest wstanie wytłumaczyć. Makbet to dramat, w którym opowiedziano historię zdrady przyjaciół i niebezpieczeństwa jakie może wywołać żądza władzy. Mówi się, że premiera tej sztuki zapowiedziała pasmo niewyjaśnionych zdarzeń, które napawają lękiem do dziś nie jedną trupę teatralną. W roku 1606 tuż przed planowanym występem aktor, który miał zagrać Lejdi Makbet rozchorował się niespodziewanie. Jego role zagrał sam Szekspir. Niestety sztuka okazała się kompletnym fiaskiem, a autor musiał się pożegnać z kolejnymi zamówieniami od króla. W ciągu następnych kilkudziesięciu lat, doszło do wielu tajemniczych wypadków śmiertelnych, połączonych z odgrywaną w tym samym czasie sztuką.

Do najtragiczniejszego doszło w 1703 roku kiedy to przez Anglie przetoczyła się największa burza w historii tego kraju. Zginęło ponad pół tysiąca ludzi. W 1937 dyrektor jednego z londyńskich teatrów omal nie zginął w wypadku samochodowym, a grająca Lejdi Makbet aktorka Vera Lindsay została dotkliwie pokaleczona. Nawet słynny Laurence Olivier był ciężko ranny i prawie stracił głos, kiedy podczas jednej z prób, spadły na niego światła z nad sceny. Badacze tych dziwnych zdarzeń, próbują znaleźć odpowiedź w jednej ze scen – a dokładnie tej z czarownicami. One to poprzez magiczny, a wręcz szatański obrzęd przepowiadają Makbetowi przyszłość. Wrzucają do kociołka składniki, tańczą nad nim a następnie wypowiadają diaboliczne frazy. Niektórzy sadzą, że to wierne otworzenie rytuału czarnej magii, spowodowało rzucenie klątwy. Inni twierdzą, że sam Szekspir miał konszachty z diabłem, któremu oddał swoją dusze w zamian za jego geniusz pisarstwa. Do dziś więc nie wiadomo jak jest naprawdę poza tym, że klątwa prześladuje tych, którzy chcą odegrać sztukę.