Dobra passa Kasi Smutniak trwa. Polka została niedawno twarzą perfum Armaniego. A teraz .. zagra w filmie u boku samego Johna Travolty.

Kasia przyznaje, że trudno jej uwierzyć w zwycięstwo w castingu. Na łamach "Twojego Stylu" dzieli się swoimi wrażeniami : "Do Paryża, bo tam się odbywał casting, wybrałam się zresztą bez przekonania. Pamiętam, że nawet trudno mi się było zebrać na lotnisko. "Aaa tam, znowu nic z tego nie będzie - myślałam. - Przesłuchanie dla picu, a potem i tak wybiorą jakąś gwiazdę z nazwiskiem". Okazało się jednak, że reżysera Luca Bessona zachwyciła uroda i naturalny wdzięk Smutniak. Kiedy modelka usłyszała, że weźmie udział w produkcji, wciąż nie mogła uwierzyć, że to prawda. Wspomina :

"Podpisałam kontrakt, scenariusz dotarł do mnie kilka dni później. Czytam i widzę, że w filmie są dwie role kobiece - główna to Caroline, i epizodyczna - rosyjska prostytutka. Pamiętam, że jeszcze wtedy pomyślałam: "Moja agentka musiała coś źle zrozumieć, oni pewnie chcą mnie do tej małej roli ze względu na wschodni akcent". Sprawdzam kontrakt i... jednak Caroline! Ale kiedy przyjechałam pierwszego dnia na plan, nadal nie dowierzałam, że Besson obsadził mnie razem z Travoltą w głównych rolach..."

Możemy być dumni z naszej pięknej rodaczki. Życzymy dalszych sukcesów!