Jak wiadomo w dziesiątej edycji „Tańca z Gwiazdami” zwycięstwo odniosła Ania Mucha. Z kolei drugie – z pozoru bardziej niechlubne miejsce – przypadło w udziale Nataszy Urbańskiej. Wówczas to dziennikarze stacji telewizyjnej TVN24 w jednym ze swoich materiałów telewizyjnych poinformowali opinię publiczną, iż zdruzgotana Natasza, aby nie komentować swojego wyniku, przestała nawet odbierać telefony.

Mało tego, jak głoszą plotki, jej mąż i choreograf Janusz Józefowicz skwitował ów wynik następująco: „Każda telewizja ma takie gwiazdy, na jakie zasługuje”. A także oznajmił: „Tak, trenowałem ją przez ostatnie 12 lat. Natasza miała tylko wpływ na to, jak zatańczy, a nie na to, czy wygra. Zatańczyła fantastycznie! A na resztę nie miała wpływu…”

Podobno Natasza Urbańska mocno przeżyła swoją porażkę w „Tańcu z Gwiazdami”. Zaszyła się na wsi i nie tylko nie pojawiła się następnego poranka w programie „Dzień Dobry TVN”, ale też odwołała swój udział w programie „Szymon Majewski Show”. Z kolei sam Józefowicz w jednym z wywiadów powiedział: „Ja tego werdyktu nie rozumiem! Jest to głęboko niesprawiedliwe. Ania, choć jest dziewczyną ambitną i pracowitą, po prostu nie miała szans. Jej uroda i niewątpliwy wdzięk nie były w stanie ukryć jej nieporadności na parkiecie. Taniec nie jest jej żywiołem. A Natasza tańczyła fenomenalnie”. Na darmo doszukiwać się w wypowiedziach Józefowicza obiektywizmu, tym niemniej jednak przyznacie chyba, że tego rodzaju wypowiedzi robią wrażenie nie tyle zbędnych, co wręcz nawet stosunkowo nieprzemyślanych.

Przegrana Nataszy Urbańskiej istotnie mogła zaboleć tym bardziej, że przegrała ona zaledwie kilkoma punktami. Na jej temat wypowiedzieli się między innymi Agustin Egurrola, który stwierdził: „Na pewno lepiej tańczyła Natasza. Była absolutnie zachwycająca”, a także Beata Tyszkiewicz, mówiąc „Mucha zaliczyła tylko postępy w tej edycji, a i Maserak się postarał jak nigdy. Kiedy tańczyła Natasza, wszyscy mieliśmy ściśnięte gardła. Natasza zrobiła coś zdumiewającego. Subiektywnie uważam, że powinna wygrać! Jak nigdy usiadłam następnego dnia przed telewizorem i obejrzałam powtórkę programu. W telewizji jednak nie wyglądało to tak jak w rzeczywistości”. Tego samego zdania byli Zbigniew Wodecki, Iwona Pavlović, a także Piotr Galiński.

A zatem w tej sytuacji nie pozostaje nam chyba nic innego, jak tylko pogratulować Ani Musze zwycięstwa, a Nataszy Urbańskiej życzyć zdecydowanie więcej optymizmu i hartu ducha. Szczególnie zważywszy na fakt, iż publiczność miała podobno głosować na… amatorkę.