Pisaliśmy już o tym, że łożyska po porodzie zabierane są i odsyłane do Azji, by można z nich było wyprodukować krem. Ale wiara w lecznicze możliwości łożysk sięga poza słoiczki z kremem do twarzy czy maseczkami do włosów!

Narodziny Lotosu to praktyka stosowana wśród prymitywnych ludów. Nie odcinają one pępowiny łączącej noworodka z łożyskiem, czekają aż łożysko samo obumrze a pępowina odpadnie. Niektórzy rytualnie zakopują łożyska w ziemi dla uczczenia nowego życia.

W chińskiej medycynie łożysko (placenta) symbolizuje nowe życie i służy jako cudowny lek. Suszy się je w piecu i rozdrabnia na proszek. W sproszkowanym stanie może ono służyć jako przyprawa praktycznie do wszystkich dań.

Co przetrwało w medycynie naturalnej, musiało dotrzeć do Hollywood. Celebryci tez jedzą łożyska po narodzinach dziecka. Zwykle takiej czynności poddają się otumanione młode matki, którym wmawia się, że łożysko zapobiegnie depresji poporodowej i pomoże produkować mleko dla dziecka. Sposoby podania są różne. Specjalne firmy zajmują się przetwarzaniem łożyska na proszek, by młodzi rodzice mogli doprawiać nimi potrawy lub zamknąć w kapsułkach i połykać. Koszt takiej usługi to około trzystu dolarów. A wszystko dzieje się w kuchni młodej mamy, więc o przekręcie nie może być mowy. Inni nie są tak wybredni. Zabierają łożysko ze szpitala zamknięte w worek foliowy i wsadzone do pojemnika z lodem, po czym gotują je na parze z dodatkiem ziół lub miksują w Benderze na krwawy koktajl i spożywają na raz.

Istnieją anglojęzyczne strony na których można znaleźć przepisy na spaghetti, latanię, gulasz, pieczeń czy pizze z łożyska:
http://www.twilightheadquarters.com/placenta.html
podane na stronie przepisy pochodzą z magazynu „Mothering magazine” z 1983 roku.

W 2006 roku The Sun doniosło, ze Tom Cruise stwierdził, że zje łożysko, zaraz po tym, jak Katie Holmes urodzi ich dziecko. Stwierdził, że powinno być dobre i bardzo odżywcze i, że zje je natychmiast, na surowo. Dopiero jeden z dziennikarzy uświadomił mu, że dojrzałe łożysko ma średnio około 20 cm średnicy, 1,5-3 cm grubości i waży około jednego kilograma. Wtedy Tom stwierdził, że może jednak zrezygnuje z takiego posiłku…