Kupowanie ubrań często prowadzi do skrajności. Przeciętny człowiek powinien znajdować się pomiędzy zakupoholikiem a zakupofobem. Jednak nie trafiamy w złoty środek. Kochamy lub nienawidzimy. Najchętniej kupują młode, wykształcone kobiety. 

Mamy więc zakupoholiczkę, odwiedzającą regularnie sklep z markową odzieżą. Ona wybiera krzykliwe ciuchy i akcesoria. Jej przeciwieństwem jest zakupofob – mężczyzna, starszy, mniej wykształcony, który w ubrania zaopatruje się w supermarketach, uzupełniając zapasy jedzenia. Kupuje, bo musi. 

To niezdrowe postawy! Prowadzą do bankructwa albo psują na nasz ogólny wygląd i wrażenie wywierane na innych. 

Kilka prawd pomoże uzależnionym i unikającym:

przejrzyj garderobę - zrób listę rzeczy, których Ci brakuje a które połączysz z posiadanymi ubraniami.
ubranie świetnie wyglądające na wieszaku i manekinie jest często nietrafionym zakupem. Nie mierzysz – nie bierzesz. 
Przygotowana do mierzenia - makijaż i fryzura sprawią, że lepiej ocenisz ubrania. Na czupiradle bez makijażu wszystko wygląda niechlujnie!
Poczekaj na okazję. Jeśli masz na oku jakiś ciuch, czy nie lepiej będzie zaczekać do posezonowej wyprzedaży? Cierpliwość pozwoli Ci zaoszczędzić nawet połowę pieniędzy!
Nie bój się nowości – mierzenie nie kosztuje, coś niepozornego, w przymierzalni może się okazać idealnym ciuchem dla Ciebie!
Nie ulegaj trendom - to, co dobrze się prezentuje na modelce, śmiertelniczkę może oszpecić. Poznaj zasady ubioru, które pomogą Ci podkreślić atuty i ukryć całą resztę. „Jak się nie ubierać” i „Księga kobiecych sylwetek” to książki godne polecenia! 
Prześpij się z decyzją o zakupie sukienki czy płaszcza. Kupowanie droższych ubrań to inwestycja – jak każda inwestycja wymaga rozwagi!
Nie kupuj na kredyt – jeśli nie masz pieniędzy, to znaczy, że nie stać Cię na nowe ubrania. Kartę kredytową zostaw na pilne potrzeby, torebka czy bluzka do nich nie należą!

Rozsądnego kupowania!