Silne kobiety. Kobiety niezależne. Kobiety, które nie wstydzą się tego, że nie zawsze są silne.  Kobiety, dla których jedyną drogą do szczęścia nie jest wygodny domek na przedmieściach i gromadka dzieci. Pragną miłości, szczęścia i emocjonalnego spełnienia, ale- nie za wszelką cenę. Najwyżej na liście swoich wartości stawiają SIEBIE.


Czy presja otoczenia, w szerszym lub węższym kontekście (od przyjaciół, przez rodzinę, aż po kulturę), sprowadza nas do roli dzieci bawiących się w krzesełka?
Kto pierwszy, zdyszany dopadnie do krzesełka- nie zostaje wykluczony. A czy biegając wokół tych upragnionych krzesełek, symboli powodzenia, szczęścia i operatywności, czekając w napięciu na moment, gdy ucichnie muzyka, mamy czas na to, by pomyśleć, czy MY mamy ochotę zająć właśnie to krzesełko? Czy podoba nam się wykonanie, materiał, solidność i trwałość, dbałość twórcy o szczegóły?
Nie, działamy instynktownie, aby wśród ciszy nie tkwić pośrodku sali samemu.

Jesteśmy zasypywani poradnikami. „Jak nie zostać samemu”, „Jak uwodzić”, „Jak utrzymać mężczyznę”… I jak tu wierzyć, że można być szczęśliwym nie korzystając z tych wszystkich cennych rad?

Do tego możemy dołożyć kolejną pozycję- „Jak dobrze wyjść za mąż po czterdziestce” Anny Klary Maciejewskiej, która właśnie pojawiła się na polskim rynku wydawniczym.

Czy jest aż tak źle?