Kiedy terroryści zaatakowali Amerykę w 2001 roku, wybrali symboliczną datę. Uderzenie nastąpiło jedenastego września. A to właśnie 11 września 1683 roku Turcy odstąpili od oblężenia Wiednia.
Niezależnie od tego, jak oceniamy tę zbieżność dat, prawda jest taka, że fundamentalni islamiści zagrażają nam nie tylko z zewnątrz, ale także tu, w Europie. Dobitnym tego przykładem jest Wielka Brytania, która ma wielki problem z muzułmańską mniejszością w swoim kraju. Inni europejscy liderzy, tacy jak Francja czy Niemcy również mogą pluć sobie w brodę, kiedy patrzą na wrogo nastawione do zachodniej kultury rzesze muzułman, których utrzymują z socjalu.
Czy islam jest religią pokoju, jak chcą jego apologeci, czy też radykalni wyznawcy Mahometa to jego prawdziwi wyznawcy?

W Koranie znajdziemy wiele wersów, które mówią o tolerancji, zakazują nawracania siłą itd. Jednocześnie, można tam przeczytać fragmenty nawołujące do zabijania i czynienia niewolników z niewiernych (odnosi się to także do „ludzi Księgi” – czyli do chrześcijan i Żydów).
Jak można pogodzić tak sprzeczne ze sobą fragmenty? Otóż, nie można. Trzeba odrzucić, unieważnić te, które uznamy za nieprawdziwe. Tak też zrobiono – stworzono doktrynę, wg której każda późniejsza sura Koranu unieważnia wcześniejszą, która odnosiła się do tej samej kwestii. Można więc powiedzieć, że część przepisów Koranu jest martwa.
Wersy mówiące o pokoju powstały w Mekce, w okresie, w którym Mahomet nie miał wielu zwolenników.

Musiał za to współżyć ze społecznością, wśród której byli zarówno chrześcijanie, jak i Żydzi. Potem, kiedy Prorok przybył do Medyny i zdobył realną władzę, jego zapatrywania zmieniły się. Jako teokratyczny watażka stał się bardzo nietolerancyjny. Wtedy też powstały sury nawołujące do walki i prześladowania niewiernych. Na podstawie doktryny „Unieważnienia” pokojowe wersy tracą więc swoją moc.
Jak to? Wszak Koran to Słowo Boże, podyktowane Mahometowi przez Anioła Gabriela. Czy Bóg mógł zmienić zdanie? Oczywiście. W końcu jest Wszechmogący