Pojawienie się Iris Apfel na modowej arenie wywołało dyskusję dotyczącą tego czy moda jest tylko dla przysłowiowych „młodych, pięknych i bogatych”. Ta 90 – letnia ikona stylu ostrym jak brzytwa językiem udowadnia, że w każdym wieku można się nią bawić i niech nie zwiodą was jej kontrowersyjne zestawienia (dowcip gra tu ogromną rolę!), ona naprawdę wie, o co chodzi w tym biznesie.

 

„Muza” – w ten sposób określa ją większość kreatorów mody i redaktorów magazynów. Po części była inspiracją dla większości z nich. Nigdy nie wydała więcej niż 15 dolarów na parę dżinsów, bo jak twierdzi „gustu nie można kupić za pieniądze”. Otwarcie wyznaje, że część swoich ubrań kupuje na pchlim targu, bowiem cena nie ma żadnego znaczenia. Nosiła już naszyjniki, które w rzeczywistości zostały zrobione dla koni i słoni. Łączy, dobiera i nie boi się wyzwań. Motto, któremu jest wierna od wielu lat brzmi: „Spróbuj! Jeśli ubrania nie będą pasować, najwyżej przerobisz je na poduszki!”

 

 

Apfel żartuje, że jest już tak stara, a legenda ciągnie się za nią od tak wielu lat, iż ci, którzy oglądali słynną wystawę jej zjawiskowych zbiorów wystawioną w Metropolitan Museum of Art’s Costume Institute myśleli, że już dawno nie żyje. Kiedy muzeum zgłosiło się do niej z propozycją pożyczenia kilku rzeczy do wystawienia powiedziała: „To świetny pomysł! Co chcecie?”. Odpowiedzieli, że nie wiedzą, co znajduje się w jej posiadaniu i wtedy nastąpił prawdziwy szok. Ponad tysiąc modeli obejmujących ubrania od wielkich kreatorów, biżuteryjne cuda wyszukane na bazarach i egzotyczne szaty z najdalszych zakątków świata, wymusiły znaczne poszerzenie planowanej kolekcji. Wszyscy byli zachwyceni.

 

Iris jako jedna z nielicznych przedstawia bardzo rozsądne podejście względem drogich dodatków. Nigdy nie wyda na torebkę więcej niż 700 dolarów. Nie dlatego, że nie ma, ale dlatego, że żadna nie jest tyle warta. Po dziadku – krawcu i matce, która przy pomocy kawałka wstążki potrafiła odmienić charakter kreacji pozostało jej zwracanie uwagi na szczegóły i przykładanie się do tego, co się robi. Podstawą jej ubioru są charakterystyczne okulary i biżuteria ogromnych rozmiarów. Nie lubi się z nią rozstawać, bo bez niej czuje się naga. Najważniejsze, iż nigdy nie zapomina o tym, co ją definiuje i zjednuje jej przychylność ludzi – przepięknym, promiennym uśmiechu.

 

Autor: Graphite