iPod to swoisty synonim jakości wśród odtwarzaczy mp3. Utarło się już, że iPody są najbardziej znanymi przenośnymi odtwarzaczami mediów. Jednak w odniesieniu do testowanego przez nas Toucha nowej generacji słowo „odtwarzacz mediów” to za mało. To jest po prostu multimedialny kombajn. 
Zaszły pewne zmiany w stosunku do poprzedniej generacji sprzętów spod znaku nadgryzionego jabłuszka. Rozbudowano firmware: teraz dostępny jest osobny ekran do wyszukiwania wśród zgromadzonej zawartości. Odblokowano także dostęp do Bluetooth (choć akurat nie udało mi się powiązać Toucha z moim telefonem). Tradycyjnie mamy dostęp do WiFi. Jak bardzo się to przydaje – nie trzeba tłumaczyć. Z zewnątrz nie zmieniono nic – ale ten design akurat jest (choć prosty) bez zarzutu.

Obecnie dysponujemy aż 64 GB pamięci. Taka wielkość pomieści nawet bardzo rozbudowaną kolekcję - nie tylko muzykę, ale i kilka filmów. Standardowo otrzymujemy zainstalowaną przeglądarkę Safari, klienta poczty, proste aplikacje typu Pogoda, Giełda czy Kalkulator oraz oczywiście aplikację odtwarzającą media. Całości dopełniają Mapy (z serwisu Google Maps) oraz Youtube.

iPod Touch to tzw. jazda obowiązkowa dla każdego, kto chciałby mieć wielkie możliwości w niedużym urządzeniu.

iPod otrzyma od nas ocenę 5 w każdej kategorii. Jest to (jak do tej pory) niedościgniony wzór przenośnego urządzenia multimedialnego. Tu nic się nie zacina, wszystko działa ładnie i płynnie, mamy wielkie możliwości, a interfejs typowo w stylu Apple (kto pracował na MacOS będzie wiedział o co chodzi) cieszy oko. Jest tylko jeden minus. Cena. Ale taka jakość musi kosztować…