Książki, które zyskały, zarówno w Polsce, jak i na świecie, ogromną popularność, nie są najlepszym materiałem filmowym. Lekka metafizyczna mgiełka wydaje się na tyle nieuchwytna, że aż niemożliwa do przeniesienia na ekran.
Bohaterowie są zwyczajni. W niemal każdym rozdziale niemal każdej książki główny bohater mówi o sobie: „przeciętny”, na każdym kroku podkreślając swój brak cech wyróżniających.
Murakami przedstawia świat, który lawiruje pomiędzy tym, co znane, normalne, codzienne, a tym, co najzupełniej fantastyczne, czasami absurdalnie groteskowe, czasami po prostu nierzeczywiste.
Czy warto więc próbować? Mając literaturę, którą uwielbia ogrom ludzi, można oczekiwać po ekranizacji sukcesu komercyjnego.
Spróbowano. Sukcesu komercyjnego nie odniesiono.
Film Ichikawy nie zachwyca efektami, nie zawiera niesamowicie błyskotliwych dialogów. Jest raczej intymny, akcja toczy się leniwie. Nie jest dziełem, dzięki któremu reżyser zyska sławę i rozgłos. Jest osobistym, mocno autorskim filmem, który właśnie dzięki temu specyficznemu klimatowi zasługuje na to, by określić go jako dobry, bardzo dobry, a nawet świetny.
W Polsce film pod tytułem „Tony Takitani” tylko na DVD.