Czy mistrzem człowiek się rodzi czy jest to efekt wytrwałości w dążeniu do wyznaczonych sobie celów i doskonałości? W przypadku 21-letniego Janka Gałke to zdecydowanie mieszanka obu tych rzeczy. W 2007 roku jako pierwszy i jedyny dotąd Polak przeszedł po 2,5-centymetrowej taśmie (slackline) nad 880-metrową przepaścią przy Lost Arrow Spire w Parku Narodowym Yosemite w USA. Wyzwaniem jest dla niego wytyczanie własnych dróg. Także w przestrzeni miejskiej. W najbliższy poniedziałek, 28 września 2009 swoją pasję realizować będzie… nad głowami warszawskich przechodniów! Slackline rozepnie nad ulicami Złotą i Marszałkowską, w centrum Warszawy, symbolicznie łącząc dwa charakterystyczne budynki – Juniora i Sawę. Próby dokonania tego przejścia będzie można zobaczyć około godz. 11:00.

Slacklining (od angielskiego „slackline”, czyli luźna, nienapięta lina) wywodzi się ze środowiska wspinaczy górskich. Polega on na balansowaniu i wykonywaniu ewolucji na 2,5-centymetrowej taśmie (nie linie), rozpiętej na pewnej wysokości. Highline – to sztuka chodzenia po taśmie na dużych wysokościach. Highliner widziany z boku przez postronnych widzów sprawia wrażenie, jakby znajdował się we własnym świecie. Niezależny od grawitacji, skupiony na osiągnięciu celu… 

21-letni Jan Gałek z Wrocławia jest uznawany za najlepszego polskiego slack- i highlinera. To do niego należy polski rekord w highlinie. 14 lipca 2007 roku, już w pierwszej próbie przeszedł po taśmie nad 880-metrową przepaścią Lost Arrow Spire, znajdującą się w obrębie Narodowego Parku Yosemite, 
w Stanach Zjednoczonych. 
„Najbardziej w highlinie podoba mi się opanowanie strachu, kontrolowanie go i zmienianie w coś, co pozwala nam pozostać spokojnym. Highline jest zatem mieszanką strachu i spokoju jednocześnie” 
– tłumaczy Janek. „Slackline to dla mnie pasja, pewien sposób na życie i na pewno nie jest to tylko
i wyłącznie sport.”
Inspiracją dla Janka są ludzie prawdziwie niezależni, którzy właśnie dzięki pasji i wytrwałości dokonali rzeczy, które wydawały się niemożliwe. Taką osobą był m.in. Philippe Petit, który w sierpniu 1974 roku przeszedł po linie pomiędzy dwiema wieżami World Trade Center. Przedsięwzięcie to planował 
z dużym wyprzedzeniem. Wiele miesięcy przygotowywał się do niego fizycznie i psychicznie. 
By zrealizować marzenie, musiał opracować plan, dzięki któremu przedostał się na pilnie strzeżone dachy, rozpiął linę pomiędzy budynkami i dokonał pamiętnego przejścia, uwiecznionego w filmie „Człowiek na linie”. Janek podziwia także wspinacza i base jumpera Deana Pottera oraz pioniera slackliningu Scotta Balcoma. 

„Nie chodzę po taśmie tylko na łonie natury, w górach, czy w skałkach” – wyznaje Janek. „Zdarza mi się też chodzić po taśmie w mieście. Chodzenie po taśmie w mieście jest o tyle fajnym wyzwaniem, że pozwala nam przekształcać szarą rzeczywistość miejską, w pewnego rodzaju spektakl”.
Już w najbliższy poniedziałek, 28 września, Jan Gałek planuje rozpiąć swoją slackline na dużej wysokości w samym centrum Warszawy, pomiędzy dwoma budynkami domów towarowych Junior 
i Sawa. Nie wiadomo, czy uda mu się ten dystans pokonać od razu, zwłaszcza że wyznaczył sobie aż trzy różne trasy. Slackline przy pomocy przyjaciół rozepnie rano, około godz. 11:00.

A potem… przejdzie własną drogą.