Jak donoszą światowe agencje, General Motors nie udało się sprzedać Hummera chińskiemu konsorcjum Sichuan Tengzhong Heavy Industrial Machines Co. W pod koniec 2009 roku ogłoszono, że legendarna, amerykańska marka zostanie przejęta przez chińczyków. GM zależało na sprzedaży, ponieważ w dobie kryzysu, oszczędności i redukcji emisji spalin Hummer nie był samochodem cieszącym się dużym popytem. W grudniu ubiegłego roku kupiono aż o 85% mniej tych aut, niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Na kupno Hummera przez Tengzhong nie zgodził się chiński rząd. Można doszukiwać się dwóch powodów braku zgody na transakcję. Pierwszym jest ten sam powód, dla którego GM chciało sprzedać markę. Po prostu nie opłaca się inwestować ogromnych pieniędzy w auta, które bardzo szybko tracą na popularności. Niezależnie od tego, czy auto będzie produkowane w USA czy Chinach, klienci nie kupią tylu paliwożernych i nieekologicznych samochodów co kiedyś. Po drugie, zapewne rządzącym spodobała się wizja produkowania w ich kraju auta, które jest symbolem konkurencyjnego mocarstwa, znanego czy to z wojennych filmów, czy relacji „ na żywo” z prowadzonych w Iraku czy Afganistanie wojen. Jeśli Chińczycy będą potrzebowali symbolu swojej siły, na pewno zbudują go sami. A ów symbol raczej nie będzie zasilany benzyną, a wzbogaconym uranem.

Co dalej z Hummerem? Nic. Dosłownie. Produkcje wstrzymano już w styczniu i nie zostanie ona wznowiona. General Motors zajmie się jedynie sprzedażą wyprodukowanych modeli, a gdy te się skończą, skończy się istnienie marki. Jak widać, kryzys i banda ekologów pokonały jedno z najsilniejszych a przede wszystkim, najsłynniejszych aut na rynku. Sam nie jestem wielkim zwolennikiem Hummerów, ale dla wielu ludzi decyzja o likwidacji marki okazała się bolesnym ciosem. Mam nadzieję, że inne kultowe, niekoniecznie oszczędne, samochody nie podzielą losu amerykańskiej terenówki i za 10 lat nie przyjdzie nam spotykać na ulicy jedynie nudnych aut. Dziś każdy fan Hummera ma prawo nazwymyślać jednego właściciela Toyoty Prius