Od razu zaznaczę, że nie jestem fanką szminek. Trudno dobrać kolor, a jak już się nałoży, to coś się rozmazuje, roluje i jedynym rozwiązaniem jest wytarcie ust i sięgnięcie po ulubiony błyszczyk. Rozumiem, że elegancka kobieta używa szminki, że to jej atrybut, że tak należy, żeby wyglądać modnie i tak dalej…

Kiedy dostałam od firmy AVON szminkę „Idealny pocałunek”, nie miałam ochoty na żadne pocałunki, a o idealnych nawet nie marzyłam. Postanowiłam jednak wypróbować upominek, skoro byli tak mili, że przysłali. Rankiem zarezerwowałam sobie więcej czasu na staranne umalowanie ust. Graniczyło to z cudem, ale w ciszy i skupieniu sięgnęłam po szminkę AVON. Ku mojemu zdziwieniu czynność okazała się szybka i nawet nie męcząca. Zdążyłam nawet pomalować dodatkowo rzęsy, a nie tak jak zwykle w samochodzie, stojąc na światłach. Zadowolona podążyłam do dalszych obowiązków. W wirze codziennych zajęć zawodowych zapomniałam, że posiadam szminkę na ustach. Czułam natomiast ich gładkość. Moje usta były miękkie i delikatne, a szminka nadal na nich pozostawała. Sprawdziłam, że zawiera w sobie naturalne olejki z awokado i kokosa, dzięki czemu usta pozostają odżywione, miękkie i gładkie. Faktycznie, uczucie komfortu towarzyszyło mi długo. Dodatkowym atutem szminki jest zawartość filtrów (SPF 15), które chronią przed szkodliwym działaniem słońca.

Sprawdziłam i od teraz używam szminki „Idealny pocałunek” AVON, moje usta stały się idealne, czekam jeszcze na ten idealny pocałunek. Panowie, rekomenduję zakup szminki, doskonały prezent i pretekst do pocałunków, zwłaszcza że Walentynki lada moment.