Od jakiegoś czasu w sklepach oraz modowych czasopismach widzimy wysyp gumowych sandałków. Są one wszędzie.
Gumiaki jednak są nieco kontroweryjne. Pamiętam jak byłam dzieckiem i nosiłam takie podczas  ciepłych letnich dni. Cały czas robiły dziwne dzwięki, kiedy się w nich chodziło. Na dodatek stopy bardzo się pocą w gumie, i po kilku godzinach chodzenia są całe brudne. Stopy w takich butach w ogóle nie oddychają. Jednak nie oznacza to faktu, że najwięksi projektanci postanowili podążać za tym trendem.

Givenchy, Dolce & Gabbana, Prada czy Chloé –każda z  tych ekskluzywnych marek m gumiaki I to za pokaźną sumę – od 600 złotych. Tańsze wersje znjadziemy w Zarze.
Nawet prestiżowa, dizajnerska firma Kartell postanowiła wypuścić swe pierwsze buty, również z gumy.
Pani architekt Zaha Hadid stworzyła buty z tego, nieoddychającego materiału.
Buty oczywiście wyglądaja bardzo dobrze. Pasują one do wszystkiego. Od jeansów o róznej długości, do sukienek, szortów czy spódniczek. Mimo, że kojarzone są główne ze stylem sportowym, śmiało możemy wychodzić w nich na misto wieczorem.
Na dodatek typ materiału, sprawia że są dostępne we wszytskich kolorach, to na dodtak każdy projektant inaczej jest zinterpretował. Więc mamy pełny wybór.
Normaluis dla Kartella zaprojektował w postaci balerinek. Reszta to zazwyczaj styl „gladiator”.

Jednak czy warto tak się męczyć dla mody? Wkońcu spocone, brudne, śmierdzące stopy chyba nie są takie „trendy”?!

Co sądzicie o gumikach?! Czy Wy będziecie w nich chodzić?