To miało wydarzyć się zarówno w Australii jak i w Bahrajnie. Jednak dopiero Malezja okazała się być szczęśliwą dla Sebastiana Vettela. Niemiec, który w obu poprzednich wyścigach na półmetkach zdecydowanie prowadził, dwukrotnie oddawał pierwsze miejsce z powodu problemów z bolidem.

Po sobotnich, deszczowych kwalifikacjach, które zostały na chwilę wstrzymane z powodu ulewy, spodziewano się, że również w niedzielnym wyścigu pojawi się deszcz. Pomimo tego, iż prognozy zapowiadały opady w czasie wyścigu, tor przez cały czas był suchy. Nie doszło do bardzo rzadkiej sytuacji z kwalifikacji, kiedy to chmury znalazły się nad połową toru. W sobotę część toru była pokryta wodą, a pozostała część była zupełnie sucha. Z powodu niecodziennych warunków i błędnego doboru strategii kierowcy Ferrari czy McLarena znaleźli się w ogonie stawki. Wyścig, już w normalnych warunkach, wygrał największy pechowiec sezonu- Sebastian Vettel.

Wystarczyło że Red Bull przestał mieć problemy, a tuż za Vettelem znalazł się drugi kierowca teamu- Mark Webber. Niemiec startował z trzeciej pozycji, ale doskonały start pozwolił mu szybko wyprzedzić Nico Rosberca z Mercedesa oraz wspomnianego Australijczyka. Na dwóch pierwszych miejscach kierowcy Red Bulla utrzymywali się od początku do końca wyścigu. Na trzecim stopniu podium znalazł się równo jadący przez cały wyścig Rosberg. Czwarta lokata przypadła Robertowi Kubicy. Polak bardzo dobrze wystartował, dzięki czemu już na samym początku wyprzedził Nico Hulkenbarga i Adriana Sutila. Równe tempo polskiego kierowcy cieszy, ponieważ widać że nasz rodak dysponuje w tym sezonie przyzwoitym bolidem. Jak na razie, widać że Renault odstaje od Ferrari, McLarena czy Red Bulla, ale dobra strategia teamu i wyczucie Kubicy sprawiają, że można walczyć z najlepszymi. Już po raz drugi „dobry nos” sprawił że Polak na mecie znalazł się przed kierowcami teoretycznie lepszych zespołów. Na mecie piąty był Adrian Sutil, a szósty Lewis Hamilton. To bardzo dobre miejsce dla Brytyjczyka, ponieważ startował on dopiero z 20 pozycji. Z 21 miejsca ruszył Felippe Massa, który ostatecznie zajął 7 lokatę. Czołową dziesiątkę uzupełnili kolejno Jenson Button, Jaime Algersuari oraz Nico Hulkenberg. 

Wyścig o Grand Prix Malezji może nie był tak emocjonujący jak GP Bahrajnu, ale nie można było narzekać na brak walki na torze. Na początku, Witalij Pietrov (nie ukończył wyścigu z powodu awarii skrzyni biegów) z teamu Kubicy dzielnie walczył z Hamiltonem, a cała czwórka z Ferrari i McLarena ostro walczyła między sobą i z innymi kierowcami przebijając do czuba stawki. Wyścig nie skończył się szczęśliwie dla dwóch byłych mistrzów świata. Najpierw odpadł Michael Schumacher, któremu najprawdopodobniej źle dokręcono koło lub zamontowano wadliwą nakrętkę, a na dwa okrążenia przed metą, silnik w bolidzie Fernendo Alonso uległ przegrzaniu i przestał działać.

Absolutna dominacja Red Bulla postawiła przed światem F1 bardzo ważne pytanie. Czy Vettel i Webber zdominują tegoroczną rywalizację o Grand Prix? Gdyby nie usterki, Niemiec w klasyfikacji generalnej miałby już 75 punktów. Obecny lider, Felippe Massa ma tych punktów dopiero 39. Drugie miejsce, z 37-ma punktami ex-aequo zajmują wspomniany Vettel oraz Alonso. Trzecie miejsce, również zajmuje dwóch kierowców. Są to Jenson Button oraz Nico Rosberg, którzy zgromadzili po 35 pk. Kubica z 30- ma punktami jest siódmy. Póki co, stawka jest dość wyrównana. Jednak jeżeli Red Bull pozbędzie się problemów z awaryjnością, a rywale nie poprawią znacząco bolidów, to najprawdopodobniej dwa pierwsze miejsca będą zarezerwowane dla kierowców bolidów spod znaku byka