O ile pierwszy wyścig sezonu był nudny, to wczorajszy, rozgrywany na torze Albert Park w Melbourne, był pełen emocji, walki i przede wszystkim, radości. Uczciwie mówiąc, niespodziewanie, ale zasłużenie wygrał Jenson Button, przed Robertem Kubicą i Felippe Massą.

Spośród trójki, która zajęła podium, przed wyścigiem jedynie Brazylijczykowi Massie dawano szanse na „pudło”. Jednak deszcz który padał na początku wyścigu i spore zamieszanie sprawiły, że spryt i doświadczenie niektórych zawodników pozwoliły im na końcowy sukces. Na starcie najlepiej ruszyli Vettel (który wygrał sobotnie kwalifikacje i ruszał z Pole Positon), Massa oraz Kubica. W szykanie, między pierwszym a drugim zakrętem Jenson Button uderzył lekko Ferrari Fernando Alonso, co doprowadziło do wielkiego bałaganu na torze. Zimną krew zachował min. Polak, którzy awansował z 9 na 4 pozycję. Na pierwszym okrążeniu doszło do groźnie wyglądającego wypadku, w którym zderzyli się Kaumi Kobayashi, Sebastian Buemi i Nico Hulkenberg. By „posprzątać” na torze, wyjechał samochód bezpieczeństwa i kierowcy musieli przejechać za nim kilka okrążeń. Deszcz przestał padać i tor powoli przesychał, dlatego już na 6 kółku Button zdecydował się na zmianę opon na „slicki”. Początkowe problemy Brytyjczyka z utrzymaniem się na mokrym torze zostały opanowane, a reszta stawki widząc, że wciąż aktualny mistrz świata wykręcał coraz lepsze czasy, również zjechała do pit-stopu po opony na suchy tor. Dzięki niesamowitej pracy mechaników teamu Renault, Kubicy opony zmieniono w niewiele ponad 4 sekundy, dzięki czemu Polak wyprzedził Massę i po opuszczeniu alei serwisowej był trzeci, za Buttonem i Vettelem. Z tyłu dzielnie ku czołówce przebijał się obrócony w pierwszym zakręcie Alonso, a partner Kubicy- Witalij Petrov awansował z 18 na 10 pozycję, ale niestety, na 11 okrążeniu Rosjanin wypadł z toru i zakończył swój udział w wyścigu. Vettel jechał fantastycznie i z każdym okrążeniem uciekał Buttonowi, który z kolei cały czas jechał ok. 2.5-3 sekundy przez Robertem. Polak musiał bronić się przed Hamiltonem, który wcześniej szybko poradził sobie z Massą i Rosbergiem. Gdy okazało się, że Brytyjczyk nie wyprzedzi łatwo naszego rodaka, McLaren wezwał go do pit-stopu na zmianę opon. Świeże ogumienie założył także Mark Webber, reszta czołówki pozostała na starych oponach. Na 25 okrążeniu rozegrał się dramat Sebastiana Vettela. Mody Niemiec już drugi raz w tym sezonie pewnie zmierzał po zwycięstwo i ponownie bolid odmówił mu posłuszeństwa. Awaria układu hamulcowego w jego Red Bullu sprawiła że Vettel po prostu wjechał bez hamowania z jednego z zakrętów i zakopał się piasku. Na 20 okrążeń przed metą czołówka wyglądała tak: Prowadził Button, daleko za nim był Kubica, który jechał 4 sekundy przed Massą i Alonso z Ferrari, a 20 s. za nimi w szaleńczym tempie jechali Hamilton i Webber. Wtedy oczywiste było że zjazd Polaka do pit-stopu pozbawi go szansy na podium (obaj kierowcy Ferrari też cały czas na starym komplecie opon). Zrodziło się pytanie- czy Kubicy nie zniszczą się opony i czy fenomenalny Hamilton na świeżym ogumieniu nie wchłonie zarówno kierowców Ferrari jak i Roberta. Na kilka okrążeń przed metą, Massa siedział już na ogonie Renault Polaka, a Hamilton zaczął atakować Fernando Alonso. Emocje sięgały zenitu! I nagle, w przekazie radiowym, Hamilton powiedział swoim mechanikom, że podczas szaleńczego pościgu tak zniszczył opony, że ciężko jest mu utrzymać się na torze! Polscy kibice odetchnęli z ulgą, ale jeszcze nic nie było pewne. Na dwa kółka przed metą, Hamilton zdecydował się zaatakować Alonso. Obaj kierowcy w walce bardzo szeroko weszli z zakręt i ich błąd chciał wykorzystać czyhający z tyłu Mark Webber. Niestety, Australijczyk przeliczył możliwości swoje oraz swojego bolidu i uderzył w Hamiltona. Może zabrzmi to nieładnie, ale nieszczęście tych kierowców to szczęście Polaków, gdyż wtedy oczywiste stało się to, że Kubicy już nikt nie zagrozi. Ostatecznie, wygrał Button, który co prawda na starcie wyścigu wywołał zamieszanie na którym skorzystał, ale prawdę mówiąc, gdyby nie wydarzenia z pierwszej szykany, nie wiadomo czy Kubica zająłby drugie miejsce. Trzecie miejsce zajął Massa, czwarte Alonso, piąte Rosberg a szóste Hamilton. Webber, sprawca incydentu z przedostatniego okrążenia zajął 9 pozycję. W klasyfikacji generalnej, po dwóch wyścigach prowadzi Alonso (37 pk), przed Massą (33) i Buttonem (31). Kubica z 18-toma punktami jest szósty.

Kibice po GP Australii mają dwa powody do radości. Po pierwsze Kubica zajął drugie miejsce i pokazał, że jego bolid pozwala mu na walkę o czołowe lokaty. Po drugie, to był naprawdę ekscytujący wyścig, pełen zwrotów akcji, dramatów, radości i walki. Już za tydzień GP Malezji, czyli czeka nas wyścig oglądany przy wielkanocnym śniadaniu. Ostatni wyścig rozgrywany w Wielkanoc skończył się drugim miejscem Kubicy. Miejmy nadzieję, że za siedem dni nie będzie gorzej