Najwyższy czas! W końcu nadchodzą wybory do europarlamentu.

W sumie nie jest to bardzo zaskakujące, jego wizerunek jest marny. To kolejny obiekt polskiej sceny politycznej, który nie zna języków obcych. Nawet gdy miał już przygotowane przemówienie w języku angielskim, miał je tylko wygłosić na międzynarodowym kongresie młodzieży, musiał i tak popełnić szereg błędów (z tego „niesamowitego” przemówienia zmontowano teledysk, który można podziwiać tutaj http://www.wykop.pl/ramka/19982/lelkam-ewrybady-wojciech-olejniczak-w-wersji-tekkno). Choć trzeba oddać mu sprawiedliwość – wypada lepiej niż nasz prezydent, który jak słyszy język angielski potrafi się tylko śmiać (pewnie, żeby zakryć złe wrażenie, że żadnego słowa w tym języku wymówić nie potrafi).

Wojciech Olejniczak jest także jednym z nielicznych polskich polityków, którzy ciągle utrzymują, że Służby Bezpieczeństwa PRLu nie można uznać za organizację przestępczą (mimo, że ich zasługą było bicie, zastraszanie, terroryzowanie ludzi myślących inaczej niż władza komunistyczna by chciała, a nawet parę morderstw na koncie). Dlaczego? „Dlatego, że ja tak powiedziałem” – wytłumaczył nam wszystkim w programie „Sygnały Dnia” nadawanego przez polskie radio. Dziś nasz dzielny polityk walczy o zachowanie wyższych emerytur dla tych „porządnych ludzi”.

Cóż Wojtek mógł zrobić, by zakryć tego typu plamy? Na okładce „Wprost” dzielnie pokazał klatę! Jego czarne włosy dumnie wychodzą spod białej koszuli. Do tego włosy idealnie uczesane i gorące spojrzenie niczym z brazylijskiej telenoweli. Co za Casanova!

Na pytanie dziennikarek dlaczego zdecydował się na taki wizerunek poseł  zachichotał niczym zaczepiany przez dziewczynki chłopczyk i powiedział załamującym się głosem, że nie chciał by z dziennikarkami publicznie flirtować.

Panie pośle! Jeśli to w pańskiej definicji jest flirt to już rozumiem jakim cudem pańskie działania rządowe nazywa pan „odpowiedzialną polityką”.