Etymologia słowa vintage niewiele ma wspólnego z modą. Wywodzi się z terminologii winiarskiej, oznacza tyle, co dobry rocznik. Chociaż mówimy o stylu vintage nie od dziś, niewiele wiemy o całym ruchu z nim związanym. Dociera on powoli do Polski dopiero teraz.
Ruch vintage propaguje nietypowe sklepy, second-handy. To nie tandetny, zatęchły lumpeks, odpowiedniej jest nazwać go ideą na niebanalny butik, gdzie liczy się styl, marka, jakość no i rocznik. W tej kwestii podobnie jak z winem, które im starsze, tym lepsze. Na zachodzie mowa już o całej kulturze vintage. Powstają co raz to nowe butiki, które przypominają ekskluzywne, klimatyczne salony znanych domów mody, lecz każdy prezentowany tam egzemplarz jest niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju. Ze sklepami sławnych marek butiki vintage łączy nie tylko wystrój – podobne panują też ceny, jakie musimy płacić za unikaty.

W Polsce daleko jeszcze do tego modelu secondo-handów. Przeważają ‘ciucholandy’, gdzie wśród kolorowej masy niewiadomego pochodzenia części garderoby mamy nadzieję na znalezienie czegoś w dobrym stanie i z dobrą metką, a zapłacić za to grosze. Najlepsze ‘łupy’ tego typu to niezniszczone propozycje H&M, Vero Mody, River Island czy Vili sprzed kilku sezonów.  
Nadzieją dla polskiego vintage są  niszowe sklepy. Kryją się w miastach, wiadomo o nich tylko tyle, co usłyszy się od kogoś, kto tam był. Nie zawsze są to secondo-handy czy sklepy prywatnych manufaktur. Gromadzą nieprzeciętne ubrania, niebanalne, nie do kupienia nigdzie indziej. Vintage króluje tez w Internecie, np. VintageShop.  

W tym sezonie vintage zdecydowanie gra pierwsze skrzypce. Nie da się nie wyczuć silnej inspiracji latami osiemdziesiątymi ubiegłego stulecia. Oto powracają  nadruki, moherowe swetry, ramoneski, szerokie pasy, długie gigantyczne swetry do wąskich spodni, butów co najmniej za kostkę (teraz im dłuższe kozaki, tym lepiej). Kolejne pięć minut otrzymują spodnie w kant. Aktualnie vintage i folk mieszają się ze sobą, łączą, współgrają, stąd szał ludowych motywów. Do tego wciąż duże torby, a także nowość, kojarzona z czasów jeszcze wcześniejszych, bo kojarzące się z hipisami opaski na włosy (czy raczej na czoło) przypominające warkocze, skórzane, przeróżne. By być trendy w tym sezonie niekoniecznie musimy wydawać fortunę, czasem wystarczy pogrzebać w szafach mam i babć