„Rozstanie dla miłości jest jak wiatr dla ognia; słaby gasi, a mocny rozpala” słowa te wypowiedziane przez Rogera de Bussy-Rabutina zaintrygowałyby z pewnością głównego bohatera- bezimiennego narratora powieści Andrew Davidsona „Gargulec”, który wstępując do piekła (nie tylko w przenośni) zyskuje szansę na wieczną miłość. Czym jest wolność zdają się pytać nieustannie postaci pojawiające się w tym kultowym dziele. Czy polega ona jedynie na wyzwoleniu w teraźniejszości czy też na rozszerzeniu percepcji i zatopieniu w nieskończoności?

Debiutancki tekst Davidsona stał się bestsellerem ponieważ jest w swym przekazie uniwersalny- autor prezentuje różnorodne tematy (wina i kara, odkupienie, wolność, śmierć) posługując się bardzo charakterystycznymi postaciami (uzależniony od alkoholu i narkotyków aktor filmów pornograficznych oraz artystka-schizofreniczka). Dodatkowymi atutami książki są bogata symbolika, jak również kilka płaszczyzn ujawniających się w toku narracji- kompozycja szkatułkowa powieści oraz elementy intertekstualne (liczne nawiązania np. do „Boskiej komedii” Dantego). Trzy plany, które zostały zręcznie spojone przez bohaterów nadają książce ciekawy niepowtarzalny klimat (czytelnik niespodziewanie przenosi się w czasie i trafia do XIV- wiecznych średniowiecznych Niemiec). Davidson zbierał materiały do swojej debiutanckiej książki przez siedem lat, a gdy stała się ona bestsellerem stwierdził, że przyczyną wielkiej popularności jest to, iż wszystko co napisał było szczerze.

Krytycy posądzają autora „Gargulca” o zbytni sentymentalizm. Sądzą, że najlepsze fragmenty to te odnoszące się do współczesności- ironiczne opisy stanów emocjonalnych narratora. Ja uważam, że kontekst determinuje potrzebę dlatego też należy docenić całość pracy Davidsona.
Co Wy sądzicie o tym światowym bestsellerze?
Czy przeczytaliście już „Gargulca”?