Na plakatach w większych miastach pojawiły cztery dziewczyny – młode, ładne, modne, pewne siebie. „Gotowe na wszystko” niczym bohaterki popularnego serialu. To nowy film przyciąga śmiałą młodą modą. I pewnie wielu da się zwabić do kina. Gdzie jest haczyk?

Dziewczyny z plakatu to nie zwykłe nastoletnie modnisie z właściwymi dla wieku problemami. To Galerianki, nastoletnie dziewczyny, które czyhają na mężczyzn w centrach handlowych gotowe oddać się za telefon komórkowy, modne buty, czasami o wiele mniej.

Są dość dorosłe, by zwęszyć interes, ale nie dość, by widzieć w tym coś złego. Czemu to robią? Bo w domu nie ma im, kto powiedzieć, że tak nie można, bo koleżanka tak robi i na wszystko ją stać, żeby nie odstawać… Autorzy filmu sugerują, że młode dziewczyny psują kolorowe butiki w centrach handlowych. To nieletnie zakupoholiczki bez środków na kupowanie. Powodów jest wiele. 

Debata na temat nieletnich prostytutek rozpoczęła się akurat, gdy ucichł szum wokół ustawek – walk pomiędzy, często uzbrojonymi bandami dziewczyn. Oba tematy poruszyło TVN w „Uwadze”. Wykorzystano w dyskusji etiudę filmową Katarzyny Rosłaniec o czternastolatkach, które po zajęciach w gimnazjum szukają sponsorów (można i warto obejrzeć na: http://www.youtube.com/watch?v=l92ok_SHxsQ ). Teraz Rosłaniec wyreżyserowała „Galerianki” w pełnometrażowej wersji, kinowej. 

Nie da się nie zauważyć podobieństw między tymi dziewczynami. Ani galerianki, ani dziewczyny z ustawek nie mają zdrowego systemu wartości. Wszystkie dążą do autodestrukcji. Jedne fizycznie, poprzez narażanie się na ciężkie pobicie czy też śmierć, drugie emocjonalnie przez zatracenie godności i obniżenie własnej wartości do ceny modnej kurtki czy trzydziestu złotych, za które zrobią obcemu loda w samochodzie. I krążą wokół centrów handlowych. Galerianki szukają tam klientów, młode kryminalistki zrzucają się na ochroniarzy, by ci nie widzieli, jak się tłuką na parkingach. Mamy tu do czynienia z naszym polskim „mall generation”. Co dalej? Przedszkolaki z kastetami? Bo o tym drugim nie chcę nawet myśleć…

Etiuda była dość ponura. Niestety, po plakacie sądząc, nowa produkcja przyciąga blichtrem Hollywood. Oby nowy film nie był reklamą takiego stylu życia. Plakat z pewnością jest, bo Galerianki z plakatu mają to, czego pragnie każda gimnazjalistka: paczkę przyjaciół, akceptację, popularność, pewność siebie. I po cichu zazdroszczą…

O czym jest film? Czy to tylko rozwinięcie etiudy, czy może w końcu się dowiemy, co się tym dziewczynom stało złego, że tak się zachowują? Kto je skrzywdził zanim same zaczęły się krzywdzić? 
„Galerianki” od 25 września w kinach!