Wymyślnym gadżetom w XXI wieku nie ma końca. I nie chodzi tutaj jedynie o akcesoria elektroniczne. Najnowszy krzyk mody stanowią bowiem wszelkiego rodzaju dodatki imprezowe. Producenci przekonują nas, że wybierając się na jakąkolwiek imprezę warto wyposażyć się w tego rodzaju „niezbędniki”, gdyż nie tylko uatrakcyjnią nam one wieczór, ale także sprawią, iż poczujemy się wyjątkowi.

Pierwszym gadżetem, który wzbudził nie tyle moje zainteresowanie, co zaskoczenie i uśmiech na twarzy, są okulary Incognito dla Vipów rzekomo gwarantujące… „5 minut sławy”. Co zatem należy zrobić, by poczuć się gwiazdą? Wystarczy jedynie je zakupić. Pomysłodawcy tychże okularów przekonują, że tylko dzięki nim możemy poczuć się jak mega gwiazda, która zmuszona jest wciąż ukrywać się przed podążającymi za nią krok w krok paparazzi. Na nic w tym przypadku zdadzą się wszelkie zdjęcia, gdyż na zrobionych fotografiach i tak nikt nas nie rozpozna. Okulary w kształcie czarnego wąskiego paska aż do złudzenia przypominają bowiem paski cenzury nanoszone w gazetach. Ponadto, okulary Incognito mają też funkcję użytkową, a mianowicie chronią nie tylko przed natrętnymi fotografami, ale i przed… słońcem. Czy zatem można już oficjalnie uznać, że okulary Kanye Westa odeszły w zamierzchłą przeszłość?

Kolejną ciekawą propozycję stanowi absolutna nowość na polskim rynku, a mianowicie koszulka z zegarem T-Clock. Jej nietypowość polega na tym, iż podczas zabawy praktycznie przez cały czas możemy kontrolować, która jest godzina. Koszulka wykonana jest ze 100% bawełny i wyposażona w specjalny panel, który za pomocą odpowiedniego sterownikowa zasilanego na baterię wyświetla aktualną godzinę. I jakby tego był mało posiada również stoper. Koszulka ta doskonale nadaje się nie tylko na rozmaite imprezy klubowe, ale także na koncerty, a nawet jogging. W podobnym tonie utrzymana jest koszulka T-Groove z tancerką „na piersi”, a także koszulka z Equalizerem, obie reagujące na dźwięki,

Ostatnim gadżeciarskim hitem sezonu, tym razem bardziej przydatnym na weekendowym grillu oraz wszelkiego rodzaju „domówkach”, jest otwieracz gadająco-liczący. Tak, nie przesłyszeliście się, otwieracz, który nie tylko liczy, ale i mówi i mało tego, mówi „Twoim” głosem. W ramach dziesięciosekundowego nagrania można zamieścić na nim zarówno życzenia, jak i wszelkiego rodzaju zabawne komendy. Jak przekonuje producent, dzięki wmontowanemu licznikowi otwieracz ten następnego dnia, bez względu na silny ból głowy, pozwoli ci sprawdzić, ile butelek piwa lub oranżady wypiłeś albo przynajmniej otworzyłeś. Niestety nie jest on jeszcze na tyle zaawansowany, aby odróżnić rodzaj trunku,czy tez uporać się z korkiem w butelce wina