Taki jest rosyjski Vogue, którego wydania bywają obszerniejsze niż amerykańskie. Oczywiście za sprawą reklam, których jest mnóstwo. W kraju, w którym zdecydowana większość obywateli żyje w biedzie, najlepiej sprzedaje się luksus. Dla tych nielicznych, a w ilościach porażających.

Moskiewska ulica pełna jest kontrastów. Niezauważalnie z dzielnic nędzy przechodzi się do stref luksusu dostępnych dla tych o odpowiedniej grubości portfela. Europejczycy mieszkający w Moskwie dzielą się na zafascynowanych tym miastem i tych, którzy przeklinają dzień, w którym podpisali kontrakt z rosyjskim oddziałem swojej firmy. Miasto takich sprzeczności i kontrastów kumuluje kreatywną energię. A jeśli dochodzą do tego pieniądze, robi się ciekawie.

O pozycji rosyjskiego Vogue decyduje siła nabywcza jego czytelniczek. A że ta jest nieograniczona jak rosyjskie zasoby gazu, to Vogue RUSSIA może pozwolić sobie na wiele. Pracowało z nim wielu wybitnych. Ostatnio Terry Richardson, fenomenalny fotograf mody, zrobił sesję Pharrellowi z rosyjską modelką Nataszą Polly.

pieniądze, jest jakość, na którą wciąż nie stać polskich magazynów. Czy ktoś jeszcze pamięta plotki o powstaniu polskiej edycji Vogue?