Na targach motoryzacyjnych w Detroit światową premierę miał Ford Focus Mk III. Poprzednie wersje tego auta cieszyły się wielkim zainteresowaniem, więc producent stanął przed ciężkim zadaniem. Znowu trzeba było zbudować samochód zarówno ciekawy dla oka, jak i dobrze jeżdżący.

Ford jakiś czas temu wymyślił coś takiego jak „Kinetic Design”. Po ludzku, oznacza to, że auto ma mieć taką stylistykę, że nawet stojąc na parkingu na wyglądać tak, jakby było w ruchu. Zgodnie z tą ideą koncern z Dearborn zaprojektował min. nową Fiestę. I trzeba przyznać, Fiesta to świetnie wyglądające auto. 

I tu, mały problem. Pierwszy Focus, wywołał niemałe zamieszanie na rynku, bo miał nowy, charakterystyczny wygląd. Dlatego już druga wersja, oznaczona jako Mk II, nie zdobyła tylu zwolenników. Fajni marki zarzucili Focusowi brak świeżości i nowoczesności w porównaniu z pierwsza wersją auta. Dostali odgrzanego kotleta, co prawda dalej smacznego, ale nie rewolucyjnego.
A teraz Ford wypuszcza model, który ma być utrzymany w stylistyce Fiesty, C-Maxa, S-Maxa czy Mondeo. Dlatego, mam mieszane uczucia. Bo widzę ładne, dynamiczne auto, o ciekawej linii.

Ale jednocześnie, mam wrażenie, że już to gdzieś widziałem. Gdy auto pojawi się na drogach, owszem spodoba się, ale nie zaskoczy. A tego oczekiwałem od Focusa. Można bronić projektantów, mówiąc, że kolejne wersje to poprawianie pierwszego, udanego, modelu i trudno będzie zaskoczyć klientów. Ale Honda zrobiła świetnego Civica siódmej generacji, I co? Civic Ósemka skasował na rynku wszystko i wszystkich. Na ulicach sprawiał wrażenie auta które ma możliwość teleportacji i ktoś z 2200 roku przeniósł się na początek XXI wieku, bo chciał poznać swojego prapradziadka. Nie da się, Fordzie? Da się.

Pokłony należą się projektantom za wersje sedan. O ile poprzednie hatchbacki były udane, to sedany nie cieszyły się w Europie zainteresowaniem. Teraz powinno być inaczej. Tył wreszcie nie jest nudny, i trzeba przyznać, wygląda o niebo lepiej od ostatniego Civica w wersji sedan.
Wnętrze nowego Focusa, to zupełnie inna bajka. Wygląda niesamowicie. Tutaj określenie Kinetic Design to za mało. Wnętrze jest meganowoczesne i superdynamiczne. Nawet gdybyśmy umieścili je wewnątrz Rudego 102, to siedząc za kierownicą i jadąc 15 km/h odniesiemy wrażenie że przekraczamy prędkość dźwięku. Wielofunkcyjna kierownica, choć mogłaby być trójramienna, doskonale zgrywa się z zegarami. Wszystko zdaje się być na swoim miejscu, a jednoczenie, wyglądać oszałamiająco. Tym bardziej szkoda, że projektantom nadwozia zabrakło odwagi ludzi odpowiedzialnych za wnętrze auta. 

Focus Mk3 na pewno pojawi się w wersji z turbodoładowanym silnikiem EcoBoost, o pojemnościach 1.6 i 2.0 litra. Pojawią się także wersje z silnikiem Diesla, ale póki co, nie znamy szczegółów. Prezentowane w Detroit modele wyposażone były w dwusprzęgłowe sześciobiegowe automatyczne skrzynie PowerShift. Oczywiście, należy się spodziewać że dostępne będą także wersje ze skrzynią manualną. Na potencjalnych nabywców czeka mnóstwo nowinek technicznych takich jak system odczytywania znaków, tempomat z czujnikiem odległości czy możliwość połączenia z Internetem. A jeśli po długiej podróży kierowca straci ochotę na kręcenie kierownicą, auto samo zaparkuje.

Dostajemy więc bardzo ciekawy produkt. Gdy sąsiad zaparkuje takim pod domem, nie opadnie ci szczęka, choć podejdziesz by mu powiedzieć że kupił ładne auto. I wtedy zzieleniejesz z zazdrości, bo zobaczysz jego wnętrze. Oczywiście, jeśli masz fantazje, bo do takich ludzi skierowany jest Focus Mk3. „Na zdjęciach” chyba wygrywa z konkurentami, takimi jak VW Golf czy BMW serii 1. Chyba nie zaskakuje tak jak Civic. Ale na weryfikacje tego „chyba” musimy poczekać do 2011 roku