Trudno mówić w tym przypadku o czymś pozytywnym. Po kolejnej edycji Big Brothera i występie w programie „Gwiazdy tańczą na lodzie”, Jolanta wraz ze swoim nieodłącznym rekwizytem, różowym koniem, zdobywa szerokie grono wielbicieli oraz fanów. Pojawiła się na rozkładówce grudniowego magazynu dla panów CKM.

Czy jest polską gwiazdą? Hmm tego nie wiem, ale jestem pewny, że jest kimś „widocznym” na polskim rynku show biznesu.
Tak jak Frytka- Agnieszka Frykowska tak i Jolanta Rutowicz są znane z tego, że są znane. 
Nie osiągnęły w życiu zbyt wiele, a żądają 10 tys złotych za godzinę pojawienia się na prywatnych imprezach. 

Trzeba najpierw coś sobą reprezentować i kimś być, żeby móc żądać konkretnej kwoty. 
Jeden z plotkarskich portali internetowych „karmi się” nowinkami z życia kobiety - konia.
Jolanta chce być kolejną buntowniczką. Chyba zapomniała, że „królowa jest tylko jedna”.
Swoim ciętym językiem oraz wartkimi ripostami zwraca na siebie uwagę. Długie tipsy, kolor róż oraz korona, są imitacją Dody. Ta ostatnia jest znaną artystką i rewelacyjną piosenkarką oraz prawdziwą show girl. Wie jak manipulować mediami. 
Pani Rutowicz, dopiero się tego uczy. Ma przed sobą długą drogę, a i to nie zagwarantuje nam drugiej Doroty Rabczewskiej