Pod koniec maja w Warszawie można się było poczuć jak w tropikach. Nasze kochane miasto zmieniło się nagle w Casablankę, gdzie temperatury przekraczają 30 stopni, a na niebie wiszą ponure chmury, z których nie chce spaść deszcz. Wszyscy są śnięci i w zasadzie mieliby ochotę rozebrać się do naga. W takiej właśnie atmosferze odbyła się promocja najnowszych perfum Naomi Campbell. Impreza odbyła się w klubie Extravaganza, a prowadziła ją niejaka Justyna Rymkiewicz. Bardzo dobrze wyglądała w przepięknej jedwabnej tunice, fioletowych getrach do kolan i srebrnych szpilkach. Można powiedzieć, ze zadawała szyku i mogła robić konkurencję samej Naomi Campbell, choć nie ona jedyna, o czym za chwilę. Kilkakrotnie już słyszałem, jak Justyna prowadzi merytoryczne imprezy promocyjne, związane z kosmetykami i perfumami i musze przyznać, że spośród dziesiątek prowadzących jest jedną z największych profesjonalistek. Zawsze świetnie przygotowana, mówi płynnie, rzeczowo i do tego interesująco. To wcale nie jest takie proste opowiadać o jakiś nutach-srutach lekko znudzonym ludziom tak, żeby nie ziewali i mieli ochotę tego wysłuchać. Ona robi to genialnie.

Jak już Justyna się wypowiedziała, rozpoczęło się prawdziwe show, w którym wzięli udział niekompletnie ubrani mężczyźni, a mianowicie w garniturach, ale bez koszul. Miało być bardzo sexy i imprezowo. Do tego dwie urocze panie, nie wysuszone anorektycznie modelki. Wszystko sprawiało wrażenie nocnej imprezy w dobrym klubie. Pojawił się i motyw przewodni, nawiązujący do nazwy zapachu - „kobieta kot”. Najpierw w postaci gimnastyczki, która spuściła się na czarnej linie, a potem została szybko i sprytnie podmieniona. Oczom wszystkich ukazała się niebotycznie piękna laska w srebrnym, obcisłym kombinezonie. To nieprawdopodobne, jak śliczną dziewczyną jest Agnieszka Włodarczyk. We współpracy dosyć trudna, lekko marudna, ale urody absolutnie nieprzeciętnej, z zupełnie nieprzeciętnym głosem. Wyglądała zjawiskowo. Była prawie naga – w metalicznym, przylegającym ściśle do ciała kombinezonie. Naomi Campbell też miała na sobie połyskliwą sukienkę, a że plakat stał obok, właściwie można by się zastanawiać, która lepsza.
Całość trwała niespełna 2 godziny. Podano letnie drinki i przepyszne jedzenie. Wszyscy posłuchali, napili się, popatrzyli i poszli dalej w ten upał.

Tomasz Jacyków