"Fame" ("Sława") jest współczesną wersją słynnego, nagrodzonego Oscarem musicalu Alana Parkera z lat 80-tych. Współczesny „Fame” został wyreżyserowany przez Kevina Tancharoena.
Historia przedstawia studentów nowojorskiej akademii sztuki, pragnących odmienić swój los, zrobić prawdziwą karierę, zyskać SŁAWĘ. Taniec, śpiew, aktorstwo, sztuka to cztery lata studiów w nowojorskiej szkole dramatycznej dzisiaj znana jako Fiorello H. LaGuardia high School of Music & Art and Performing Arts. Jest fabryką talentów, dającą studentom możliwości szlifowania swoich pasji w najlepszym otoczeniu z najlepszą kadrą. Tutaj talent zostaje poddany ciężkiej próbie dyscypliny i morderczym treningom. Ulotne marzenia, miłość i pasja stanowią tło dla fantastycznej muzyki i tańca.

Dla tych którzy (tak jak ja!) uwielbiają starą, cudowną, fenomenalną wersję filmu, nowy "Fame" może ukazać się kolejnym odgrzewanym kotletem jak "Dirty dancing 2" itp. kicze.
Po piątkowej premierze pojawiły się pierwsze recenzje filmu. Muzyka jest świetna, choreografia oryginalna, atmosfera ekscytacji..... tyle wynosimy z samego traileru i to wszystko co można dobrego powiedzieć o filmie. Niestety na więcej liczyć nie można. 
Jak w pierwowzorze obraz dzieli się na części z tytułami opisujące pierwszy rok ("Freshman Year") i po kolei następne lata ("Junior Year", "Sophomore Year"), aż do ostatniego dyplomowego roku ("Senior Year"). Ma to na celu poznanie postaci i obserwacja ich rozwoju. Jednak zbyt szybkie tempo wprowadza chaos i nie daje nam poznać bohaterów. Podobno zarzucają nas taką ilością scen, że nie sposób się w tym połapać. Na przekór tego, głowni bohaterowie (których jest prawie tuzin!! )nie rozwijają się, czas nie odciska na nich piętna doświadczenia w ciągu mijających lat (zmieniają im się za to fryzury, żeby nikt nie miał wątpliwości, ze lata lecą). To niemądre, sprawia że nie przywiązujemy się do żadnej z postaci. Poza tym jakim cudem najlepsza szkoła artystyczna nie rozwija uczniów?! Więc skąd się tam wzięli wśród podobno "najlepszych"?

Historia się nie rozwinęła. Nie jest zobrazowane, powiedziane ani chociażby zawarte w końcowych napisach co bohaterowie zamierzają robić po zakończeniu edukacji! Powiedzmy, że brak zakończenia jest nieoczekiwany, ale poza tym film opisuje się jako przewidywalny. Zabrakło niezwykłości i klimatu. Dodajmy do tego kiczowate kwestie i stereotypowe sytuacje. Gdzie ta sława? Może do tytułu filmu trzeba by dodać znak zapytania, albo i dwa : "Fame??" . 
No dobrze...Doceńmy wreszcie świetną muzykę, śpiew, (przymknijmy znów oczy na aktorstwo) i możemy poczekać na DVD, które puścimy sobie przy prasowaniu czy innych czynnościach domowych