Minęło sporo czasu od ostatniego razu kiedy pisaliśmy o kolekcjach Ewy Minge. Czarna podkoszulka, żółta jaskrawa spódniczka, a do tego żółte buty  i grube turkusowe skarpetki  zaprezentowane podczas pokazu "Black & White Obsession" w 2009 biły kiczem i jeszcze raz kiczem.
Teraz wszyscy mieliśmy okazję znów zobaczyć i ocenić talent polskiej projektantki. Ostatnio Minge pokazała swoją kolekcję w ramach słynnego Nowojorskiego Tygodnia. Główny powód dlaczego tam się znalazła to Solidarność. Projekt „Solidarity”, inspirowane 30. rocznicą powstania w Polsce Solidarności na pewno przyczynił się do pokazaniu ubrań Minge w Nowym Jorku.
Wyjątkowa szansa jaką dostała wykorzystała w 100%. W kolekcji nie widzieliśmy jaskrawych kolorów i dziwnych fasonów. A wręcz odwrotnie. Stonowane kolory, delikatne materiały, jak koronki i tiule głównie dominowały kolekcję. Krytycy modowi ocenili kolekcję jako bardzo nowoczesną, a zarazem niezwykle seksowną i piękną. Jedni nawet stwierdzali, że była to najlepsza kolekcja obok Marca Jacobsa. W pokazie wzięli udział przedstawiciele takich redakcji jak: Forbes, GQ, biblii mody L’Officiel, Los Angeles Times, Madame Figaro, Reuters, Vogue, Glamour, i wielu innych.
Samej Solidarności prawie nie było. Jedynie kilka modelek miały na sobie białe t-shirty z napisem „Solidarity”. Troszkę szkoda, bowiem dla Polski to coś więcej niż napis na podkoszulce.
Jak Wam się podobają ubrania  rudowłosej projektantki?