Nowy film Feliksa Falka, twórcy takich filmów jak kluczowy dla polskiego kina lat 70. „Wodzirej” czy nagrodzony Złotymi Lwami gdyńskiego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych „Komornik”, jest thrillerem. To gatunek nowy w dorobku reżysera, ale – jak się okazuje – wybrana tym razem formuła świetnie służy założonym przez reżysera celom.

Punktem wyjścia Feliksa Falka jest historia autentyczna, opisana w prasie, ale reżysera interesują nie tyle fakty, ile pewne mechanizmy. Prawda, do której dociera młody lekarz, jest szokująca – więcej, choć wpisana w przeszłość sprzed 1980 roku, kryje mechanizm, który można uruchomić także dzisiaj. „Enen” to przestroga przed jego wykorzystaniem, ale film nie ogranicza się do tego. W wielu miejscach – pośrednio i wprost – twórca odwołuje się do słynnego „Lotu nad kukułczym gniazdem” i jego czołowych postaci, McMurphy’ego i – zwłaszcza – Wodza Bromdena. Tak jak w powieści Kena Keseya i filmie Milosa Formana kluczowym elementem fabuły są relacje między jego bohaterami

Fabuła

Wrocław, 1997. Do miasta zbliża się wielka powódź, trwa ewakuacja szpitali. Młody psychiatra Konstanty Grot (Borys Szyc) odprowadza do autobusu katatonicznego pacjenta, Pawła Płockiego (Grzegorz Wolf). Gdy autobus rusza, pacjent żegna lekarza charakterystycznym gestem – takim samym, jak zmarły niedawno ojciec doktora. Poruszony Kostek postanawia dowiedzieć się czegoś o Płockim, ale jego teczka z dokumentacją medyczną jest prawie pusta. Próba określenia tożsamości chorego spotyka się z obojętnością reszty personelu, próbującego ogarnąć wywołany powodzią chaos.
Żona Konstantego, Renata (Magdalena Walach), jest utalentowaną wiolinistką, grającą na altówce w kwartecie często zapraszanym na zagraniczne tournee, mają pięcioletnią córkę. Z powodu kolejnego wyjazdu matki dziewczynka trafia do babci, ojciec ma ją odwiedzać, ale tego nie robi – pochłonięty zagadką Pawła Płockiego. Próbując ją rozwikłać, trafia do dawnego dyrektora szpitala Ambroziaka (Krzysztof Stroiński), dziś członka władz miejskich energicznie zwalczającego skutki powodzi. Rozmowa z nim niczego nie wyjaśnia.

Kiedy Kostek wraca do szpitala, dowiaduje się, że Płockiego wypisano i przekazano do ośrodka pomocy społecznej. Lekarz wyciąga go stamtąd i umieszcza w swoim domu. Podjęta przez niego terapia zdaje się przynosić pozytywne skutki: pacjent stopniowo odzyskuje kontakt z otoczeniem. W prasie ukazuje się ogłoszenie z jego zdjęciem - niestety, odzew jest niewielki i najczęściej fałszywy.
Pozytywne skutki terapii zachęcają Kostka do intensyfikacji starań – i to wbrew opinii ordynatora szpitala, w którym pracuje. Ale nie przypadkiem młody lekarz ma opinię niepokornego – skupia się na przypadku Płockiego, choć fakt przetrzymywania chorego w domu wydaje się błędem w sztuce lekarskiej i grozi mu utrata pracy. Także żona po powrocie z tournee domaga się usunięcia pacjenta z ich domu – choćby w trosce o dziecko, o którym mąż zapomniał podczas jej nieobecności. 
Tymczasem Konstanty dociera do lekarza, który przyjmował Płockiego do szpitala przed 20 laty. Psychiatra unika odpowiedzi na zadawane pytania, ale przyciśnięty do muru zdradza budzące zgrozę okoliczności, które stawiają sens podjętej przez Kostka terapii pod znakiem zapytania

Feliksa Falk