Nikt do końca nie wie dlaczego krwawe rany występują na ciele tego człowieka. Niektórzy posądzają go o samookaleczenia, a niektórzy wierzą w jego wielką moc uzdrawiania. Jego życie zmieniło bieg, kiedy to w pewne lutowe popołudnie wracał z dziewczyną, po pracy do domu. Parkując samochód poczuł dziwny przeszywający jego czoło ból i gorąco. Miał wrażenie, że coś rusza się pod jego skórą, jednak dziewczyna Emiliano przekonywała go, że nic takiego nie widzi, co mogło by napawać jego obawy. Postanowił jednak udać się do szpitala, by mieć pewność, że jest z nim wszystko porządku. Był bardzo zdenerwowany. Psycholog, który go badał poprosił także o dodatkowe prześwietlenie rentgenowskie i badanie krwi, które jednak niczego nie wykryły. Lekarz odesłał go do domu stwierdzając, że przyczyną bólu jest tylko migrena. Wracając ze szpitala ponownie poczuł niezwykłe gorąco i żar. Kiedy postanowił schłodzić głowę wodą, odniósł wrażenie, że jego czoło się otwiera, a z rany w kształcie krzyża wydobywa się bardzo zimna krew. Przerażony wróci do domu.

Emiliano wychował się w rodzinie katolików, dlatego w pierwszej kolejności poproszono o pomoc księdza. Jednak nikt z władz kościelnych nie chciał zająć się tą sprawą. Dopiero po jakimś czasie zdecydowano się na dogłębne testy. Jak sam przyznaje ból, który towarzyszy stygmatom, bardziej pochodzi z wewnątrz, od serca niż z samych ran. Dodatkowo towarzyszy temu uczucie zimna lub gorącą. Emiliano sądzi, że naznaczony został stygmatami za wstawiennictwem świętego Luisa del Palmar, do którego najczęściej modlił się jako dziecko. Minęło ponad dwanaście lat od tych wydarzeń. I ciągle nie ma jednoznacznej odpowiedzi czym tak naprawdę są stygmaty. Szalonym aktem samookaleczenia czy cudem który może stać się przekleństwem